28.01.2018

ŻYDZI W PYZDRACH


  Żydzi w Pyzdrach

     - fragmenty  opracowania   -  autor :  Klaudia  Bustamante – Smurawa

   ,, W małych miastach żydowska społeczność w Polsce nigdy nie była jednorodna.
Dzieliły ją nie tylko różnice klasowe, lecz również przekonania religijne i poglądy polityczne.
W dawnych czasach Żydzi byli nie tylko kupcami i rzemieślnikami, lecz także doradcami
królewskimi. W okresie późniejszym byli wśród nich chasydzi, ortodoksyjni Żydzi i Żydzi
świeccy; bogaci przemysłowcy i zasymilowani przedstawiciele inteligencji; literaci piszący w
języku jidysz i poeci, tworzący po polsku. Najważniejszy był jednak podział na Żydów
z dużych miast i Żydów mieszkających w małych miasteczkach.

Pobożność dyktowała zarówno porządek codziennych rytuałów, w których wszyscy
brali udział, jak i uznawane za wieczne prawdy i wartości, stanowiące dla wszystkich
drogowskaz postępowania. Najcenniejszym może walorem miasteczka (z punktu widzenia
jego mieszkańców) było to, iż stanowiło ono niewielką i zwartą społeczność, w której
wszyscy czuli się bezpiecznie.
Żydzi handlowali końmi na rynkach małych miasteczek i mówili łamaną polszczyzną.
Polacy stopniowo uczyli się słów w języku jidysz i przejmowali elementy żydowskiej nauki.
Żydowskie kapele grywały na polskich weselach, a miejscowi ziemianie korzystali z porad
finansowych i pożyczek swoich żydowskich arendarzy i pośredników. Wszystko to składało
się na specyficzną, urodzajną mieszankę, na której wyrosła kultura sztetla. Był to obszar,
gdzie wszystkie uprzedzenia i sympatie miały charakter realny, gdzie polski chłop mógł -
mimo negatywnych stereotypów – autentycznie polubić swego żydowskiego sąsiada i gdzie
akty zdrady lub nielojalności były najbardziej bolesne, gdyż dopuszczali się ich ludzie dobrze
sobie znani.
W okresie II wojny światowej małe miasteczka był terenem, na którym stosunki
polsko-żydowskie miewały charakter ekstremalny. Tu, zarówno Żydzi, jak i Polacy byli
najbardziej zagrożeni i bezbronni, a konflikty polityczne przybierały najostrzejszy charakter.
Mieszkający Żydzi doświadczyli ze strony swych sąsiadów zarówno niespotykanego
okrucieństwa, jak i niezwykle wzruszającej życzliwości. W ponurych latach Holocaustu sztetl
stał się terenem, na którym zwykła moralność została poddana próbie – a niekiedy wypaczona
- przez nieludzkie okoliczności.


   Ślady bytności Żydów w Pyzdrach

   Cudzoziemcy, a szczególnie Niemcy i Żydzi, zatrzymywali się w ruchliwych
ośrodkach wielkopolski, które gwarantowały im dobrobyt. Do takich miast należały w XIII w.
Pyzdry. Wielkopolscy Żydzi mieszkali w swoich skupiskach. Integracja z ludnością polską
była niewielka z powodu różnic religijnych, kulturowych, językowych, żywieniowych
(koszerność), a nawet ze względu na różnice w wyglądzie zewnętrznym. Do wyjątków
należały małżeństwa żydowsko – polskie.
O Pyzdrach, jako miejscowości, po raz pierwszy dowiadujemy się z dokumentu
wystawionego przez Mieszka Starego w r. 1186, w którym  Książe oświadcza, iż podarowane
klasztorowi w Lądzie wsie Marcinkowo i Jaroszyn należy opatrzyć granicami. Dokument ten
wystawiono w Pyzdrach w obecności wojewody Jarona, kasztelana Bronisza, podkomorzego
Janka i innych. Już wtedy musiał to być gród książęcy o dużym znaczenia, skoro tu się książę
zatrzymał i dokument ten wydał. W chwili lokacji należały więc Pyzdry do własności
książęcej. Nie znana jest data powstania Pyzdr jako osady typu miejskiego. Pyzdry jako
organizm komunalny powstać musiały za czasów księcia Bolesława Pobożnego w latach
1250-1257. Bowiem w jednym z jego dokumentów wystawionych w Poznaniu (1257) jest
mowa o wójcie pyzdrskim, jako świadku. Nie dochował się dokument lokacyjny Pyzdr,
z dokumentu lokacyjnego Słupcy wydanego przez biskupa poznańskiego Jana (1296),
wynika, że Pyzdry zostały założone na prawie średzkim będącym pochodną prawa
magdeburskiego i wzorcem dla lokacji miast wielkopolskich.
Już od r. 1364 Pyzdry zastają zaliczone do tzw. sądu sześciu miast, czyli najwyższej
instancji w sprawach miejskich dla Wielkopolski, bez prawa apelacji do Halle i Magdeburga.
Rajcy tych miast tworzyli najwyższe kolegium sądowe w Poznaniu. Około 1364 r. występują
już Pyzdry w roli miasta powiatowego, którego rozległe tereny i duży obszar świadczą o jego
znaczeniu i wielkości.
   Pierwsze wzmianki o Żydach w Pyzdrach pochodzą z końca XIV wieku. W roku 1425
wymieniono Żyda Muszky. W dokumencie z 1432 r. wymieniono Hioczkona z małżonką
Czariną. Ludność starozakonna utrzymywała rozległe kontakty handlowe z innymi miastami
Wielkopolski. Poświadczają to wzmianki w aktach radzieckich z połowy XV stulecia.
W których wymieniono Żydów Cussyla i Józefa z Pyzdr. W 1527 brat Leonard z klasztoru
franciszkanów miał sprawę z Żydem Salomonem.
Gmina żydowska istniała już od 1 poł. XVI w. Nieco później Gmina posiada dom
modlitwy (Bet Midrasz), cmentarz i od ok. 1659 synagogę (nową synagogę wybudowano
w 1783r.). Przedstawiciele Gminy brali udział w Sejmie Czterech Ziem.

Ludność żydowska w Pyzdrach liczyła w roku:
1674 – 63,
1765 – 452,
1781 – 318,
1808 – 993,
1827 – 887,
1921 – 406 osób.

   Nazwiska rodzin żydowskich zapisanych w Księdze Ludności Stałej Miasta Pyzdry:
Pod numer: 7 – Pałka, 10 – Weber, 13 – Oszer, 16 – Rychwalski, 18 – Mantlel, Elkanus,
Markus, Brokman, 20 – Lewin, Jarecki, 27 – Kon, Tabaczyńsk, 28 – Kłodawski, 62 – Bok, 64
- Rozenkopf, 70 – Obrzanek, 72 – Gabel, 76 – Fiszer, 77 – Fiszer, Karo, 78 – Naftali, 82 -
Sudowicz, 121 – Holender, 123 – Rosman, 126 – Hamgas, 127 – Hamgas, Kuz, Rozenkopf,
128 – Rozenkopf, 132 – Korek, 133 – Szreiber, 134 – Dobrys, Naftali, 135 – Naftali, 127 -
Kalmanowicz, 138 – Oszer, Boruch, 139 – Gnot, 140 – Gnot, Rozental, 143 – Gnot, 144 -
Gnot, Kapłon, Karo, 145 – Płocker, 168 – Gerszon, 178 – Arbuz, 191 – Dessau, 193 – Płaczek vel Mielżyński, 195 – Bardo, Karo, 196 – Karo, Lewiński, 197 – Diament, 199 – Kauffman, 210 – Kleczewski, 271 – Kleczewski, 272 – Płaczek, Majer, 275 – Lewental, Feil, Szuba, 278 -Herszonowicz, Bichler, 279 – Mielżyński vel Płaczek, Płaczek, 280 – Płaczek, 281 -Mielżyński,  Ameter, 282 – Karo, Kon, 283 – Kon, Hetka, 284 – Goliński, Rozenkopf, 285 -Rozenkopf, 286 – Poncz, Blaumgitejn, 287 – Borngitejn, Marszewski,  Bykant, 292 – Lajpiak, Graboszewer, 294 – Geller, Miłosławski, 295 – Miłosławski, Bal, 297 – Roer, 300 -
Kleczewski, Szlajdawski, 301 – Muszli, Bardo, 302 – Lipiak, Klejnowicz, 303 – Kaliski, 305 - Kon, Bebech, Stołowicz, 307 – Mielżyński, 308 – Sztaeinert, 309 – Helfgot, Kleczewski,
Mielżyński, 310 – Szmul, Ajchszyc, Bichler, Rotenberg, 311 – Rotenberg, Krotowski, 312 -
Krotowski, Rotenberg, Glicensztein, 313 – Przedecki, Helfgot, Glicensztein, 314 – Helfgot,
316 – Jurga, 317 – Bebech, Szlaeichman, 318 – Korek, Kapłon, 320 – Kon, 321 – Marszewski, Lajpiak, 322 – Krotowski, 324 – Józefowicz, Bykant, Pałka, 325 – Poncz, Bichler, Medlik,
326 – Heller, Bardo, Szach, 327 – Russ, 328 – Iglak, 329 – Marek, 330 – Lajb, 331 – Berszak,
336 – Zelkowicz, 337 – Holc, 339 – Boch, Hamon, 340 – Józefowicz, 341 – Krotowski,
Brandel, 342 – Raum, Kaliski, 343 – Majer, Gnot, 344 – Pakarz, 345 – Marek, Pakarz, Szmul,
346 – Rachwalski, Prochownik, 347 – Beatu, Płaczek, 348 – Płaczek, 350 – Sztok, 356 –
Markowski.

   Księga Zgonów z roku 1824.
   W Księdze Zgonów prowadzonej przez Urzędnika Stanu Cywilnego Gminy Pyzdry, Ignacego Obraskiego, znalazłam kilka zapisów dotyczących zgonów starozakonnych:
06.01. – zmarł Szmul Lajb Muszteln lat 40, kramarz.
3.02. – zmarła Hanna Gnatt, 2 miesiące.
3.02. – zmarła Roza Gnatt, lat 33.
22.02. – zmarł Lajb Muszlim, 2 lata.
13.02. – zmarł Saul Kempak, lat 35.
16.02. – zmarła Frana Kempak, lat 7.
22.02. – zmarł Salomon Rauter, lat 64.
27.02. – zmarła Hinda Mendlor?, lat 62.
27.02. – zmarł Hersz Miłosławski, 1 rok i 9 miesięcy.
04.03. – zmarła Mirle Czapkowicz, lat 23.
16.03. – zmarła Liba Szymczak, lat 5.
19.03. – zmarł Josek Miłosławski, lat 5.
04.04. – zmarła Hinda Laufer, lat 52.
05.04. – zmarł Mendel Gnatt, lat. 4.

Niestety, nie dysponując odpowiednią ilością czasu, potrzebnego do zakończenia poszukiwań.
Przedstawiam tylko tych kilka nazwisk wynotowanych z Księgi Zgonów, dokumentując
zamieszkiwanie społeczności żydowskiej w Pyzdrach.

   Wspomnienia o Żydach Pyzdrskich.

   Prezentuję tu wypowiedzi najstarszych mieszkańców miasta, tych którzy zgodzili się
opowiedzieć o tym co pamiętają, zarówno z przed okresu wybuchu wojny jak i z czasów
okupacji niemieckiej. Tych którzy na własne oczy widzieli to, wszystko co w swej pracy
próbuję przywrócić pamięci.

   1. Helena Rypel ,lat 92, zamieszkała w Pyzdrach
Gdy wybuchła wojna mieszkałam na ulic kaliskiej. Mieszkali też tam Żydzi. Nie pamiętam
aby Żydzi odnosili się źle do Polaków. Mój mąż był malarzem, zawsze brał od Żydów farbę.
Niedaleko, gdzie mieszkałam, był żydowski sklep z przyprawami, kiedy ojciec zabił świnię,
Żyd przynosił przyprawy i mówił do ojca, jak sprzedaż to oddasz pieniądze za przyprawy.
Żydzi nie byli tacy chytrzy.

   2. Eugeniusz Studziński, miał 15 lat gdy wybuchła wojna. Od urodzenia mieszka w
Pyzdrach.Gdy wkraczali Niemcy do Pyzdr, byłem wtedy z kolegami na rybach, niedaleko Rataj.Niemcy wjeżdżali do Pyzdr drogą od Ciążenia. Dwa czołgi zostały w mieście, a reszta jechaław stronę Borzykowa. Jeśli chodzi o Żydów to stosunek polaków do Żydów był pozytywny.Żydzi trudnili się handlem, zwłaszcza rybami (gównie śledzie). Najwięcej mieszkało rodzin przy ulicy Kościuszki, obok synagogi. Pamiętam duży sklep Naftalego; Sudowicz miał knajpę. Pamiętam jeszcze Kalmanowicza i Józefowicza, który uciekł do Rosji. Mój ojciec  znał dobrze Arbuza, który też miał sklep, i gdy tam szedłem, zawsze dawał mi cukierki, lub ciastko. Żydzi byli uczciwi. Raz pamiętam poszliśmy popatrzeć na wesele żydowskie, Żydzi tańczyli osobno i Żydówki osobno. Pamiętam jak Janek Rozenkop się ukrywał – jego ojca i całą rodzinę wywieźli Niemcy – szedłem ulicą poznańską i widziałem jak stał w oknie, gdy  mnie zaważył szybko uciekł. Przestraszył się. Nikomu nie mówiłem, że go widziałem. Bogatsi Żydzi uciekali z Pyzdr już przed wojną, a biedniejsi zostali. Raz byłem z kolegami na pogrzebie żydowskim, tak z ciekawości. Zmarłego przewożono łódką na drugą stronę Warty, gdzie był cmentarz. Chowano go na siedząco, przykrytego tylko płótnem. Chował go stary Mosiek, było tylko kilka osób na pogrzebie. Do szkoły chodzili zemną również Żydzi, dużo  było w naszej szkole uczniów pochodzenia żydowskiego.

   3. Helena Wojciechowska,  lat 90, mieszka na Waldze, na terenie dawnego cmentarza
żydowskiego.
Znałam dużo Żydów. Moi rodzice mieli duże gospodarstwo. Żydzi brali od nas jajka, mleko,
a ja czasami nosiłam im masło do domu. W Pyzdrach były 44 rodziny żydowskie, zajmowali się handlem. Żydzi byli bardzo mili. Dobry miałam z nimi kontakt.
Nie byli chytrzy. Częstowali mnie cukierkami. Bardzo zaprzyjaźniłam się z Lajpiakówną, nie
pamiętam imienia. Przed wyjazdem z Pyzdr przyszła się ze mną pożegnać, ale mnie nie było
w domu. Mama mi mówiła, że bardzo płakała. Żydów przywożono na cmentarz wozem, ciało
było zwinięte w białe płótno. Zwłoki kładli nie daleko naszej szopy, za domem i szli kopać
dół. W czasie pogrzebu ciało leżał na desce. Nasypywali do woreczka piasku i kładli mu pod
głowę. Na oczy kładli skorupki z glinianych garnków a na usta kłódkę. Mówili, że to,
na znak aby nie wynosić tajemnicy. Żydówki nie uczestniczyły w pogrzebie. Czasem
przychodziła tu stara Żydówka, przezywana Płaczka, ponieważ cały czas płakała. Z jej córką
chodziłam do jednej klasy. Gdy odbywały się lekcje religii chciała uczestniczyć tych lekcjach.
Zadawaliśmy jej pytania: Z nami chcesz mieć religie?. Przecież masz swoją religię?. A ona
twardo chciała uczestniczyć. Siedziała cicho i słuchała księdza. Ksiądz nie miał nic
przeciwko. W czasie wojny, po pogrzebie żydowskim, Niemiec, który mieszkał w tym
samym domu co ja, wystawiła wiadro przed drzwi i napełniał je wodą. Wszyscy przychodzili
i myli ręce i wrzucali pieniądze do wiadra, 20gr, 50gr a czasem1zł. Po wszystkim ten Niemiec
wyciągał pieniądze i dzielił się ze wszystkimi sąsiadami, Polakami. Pamiętam, że jakoś chyba
na początku wojny, ten sam Niemiec, co był przy pogrzebach, pełnił wartę na moście. Janek
Rozenkop, chciał przejść most i Niemiec go zatrzymał. Matka przyszła do domu i zaczęła
prosić i klękać przed nim aby nie wydał syna. Niemiec powiedział: nie przede mną klękaj,
lecz przed Bogiem, ja go nie wydam. Był bardzo pobożny. Kiedyś, ze trzy, cztery lata temu
przyjechała tu, Józefowiczowa robić zdjęcia. Było ich ze trzech, porobili zdjęcia cmentarza i
moje przy pomniku. Powiedzieli że, będą ogłoszone w gazetach, czy wyrażę zgodę,
zgodziłam się.

   4. Alfons Mielcarek – gdy wybuchła wojna miał 18 lat. Mieszkaniec Pyzdr.
Przed wojną stosunek Polaków do Żydów był negatywny. Żydzi zawsze mówili, Nasze
kamienice, wasze ulice. Znalem kilku, Kalmanowicza, Naftalego. Żydzi posiadali też swoje
stowarzyszenia. Przeważnie trudnili się handlem. Na początku wojny wśród Żydów panowała
bieda. Nie wiem kiedy Żydów wywieziono z miasta. Zaraz na początku 1940 roku, wywieźli
mnie na roboty, do Niemca, synowi było Teodor, a ojcu chyba Józef, nazwiska niestety nie
pamiętam. Niestety, nie wiem co działo się wtedy w Pyzdrach. Kiedy wróciłem, po wojnie do
domu. Żydów już nie było. Niektórzy przyjeżdżali, sprzedawali domy i uciekali dalej.”

2 komentarze:

  1. Ciekawe historie

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawe historie barDalejdzo wazne wiadomosci od ludzi co razem mieszkali i zyli

    OdpowiedzUsuń