Pokazywanie postów oznaczonych etykietą .....AGROTURYSTYKA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą .....AGROTURYSTYKA. Pokaż wszystkie posty

26.07.2026

WKROCZENIE SOWIETÓW DO BIAŁOBŁOT I ORLINY DUŻEJ W STYCZNIU 1945 R.

 

WKROCZENIE  SOWIETÓW

DO  BIAŁOBŁOT  I  ORLINY DUŻEJ  W  STYCZNIU  1945 R.

- wspomnienia   mieszkanek

 

Wspomnienia  mieszkanki  Białobłot  Stanisławy Matelskiej  zd. Czajczyńskiej

[ ur. w 1927r.,    rok  zapisu 1984]

      ,,  Działo się to we wsi Białobłoty 20[21].I.1945r. Rankiem (a mróz był wtedy około 20 stopni  przez cały dzień)  nie było wiatru, cichutko, szronisto. Usłyszeliśmy silny warkot, trzask i huk. Był to odgłos zbliżającego się ciężkiego sprzętu wojskowego. Przerażeni hałasem ubraliśmy się ciepło, zjedliśmy śniadanie, myśląc może ostatnie. Zapatrzeni na wschód, z lękiem na twarzach czekaliśmy. Z lasu ukazały się czołgi. Była godzina mniej więcej dziewiąta rano. Czołgi szły bardzo wolno i uważnie, tak prawie co 500 metrów, jeden za drugim. Pierwszy czołg na Dziewiniu  zjechał na prawą stronę za rów. Ustawił działo wylotem na północ i tak stał, aż nie przeszły wszystkie inne czołgi. Drugi czołg wjechał w nasze podwórze i ustawił działo w kierunku południowym. Potem jechał trzeci i następne, jeden za drugim, nie przeszkadzały sobie. Zjeżdżały na boki drogi, tak że środek drogi był wolny dla nadjeżdżających. Ziemia się trzęsła. Ja ze strachu ukryłam się za drzewem przy płocie. Wzięłam skorupkę ze zbitego garnka glinianego i zaczęłam pisać kreski na sztachecie. Tak kreśliłam, aż do popołudnia. Kresek miałam ponad dwieście trzydzieści. Tyle pamiętam szło samych czołgów. Później jechały szybciej i różne. Wojskowe, ciężarowe kryte  i z paliwem, żywnością i kuchnie. Szły aż do późnej nocy.

     Nagle wjechał samochód z wojskiem w nasze podwórze. Było ich dużo. Wyskakiwali szybko, jak mogli najprędzej. Jedni biegli do mieszkania, inni do studni. Pytali czy tu mieszkają Polacy. Przeszukali mieszkania, pownosili skrzynie, ustawili na stole. Jeszcze inni rozkładali druty. Na stole w mieszkaniu ustawili aparaty  i rozmawiali po rosyjsku. Była to kwatera główna. Byli żołnierze z odznaczeniami, zasłużeni, starsi wiekiem. Rozstawieni na podwórzu, przy czołgu, w mieszkaniu i wszędzie. Powiedzieli, że są głodni. Jedli wczoraj po wyjeździe z miasta Łodzi. Kazali przynieść ziemniaków, zabijali kury. Mama moja obierała ziemniaki, ja skubałam kury. Gotowali kucharze wojskowi. Nam, ani nikomu innemu nie było wolno dochodzić do kuchni. Ja nosiłam drwa do ognia, dokładali sami. Tak długo jak stali, jedliśmy tylko to, co nam podał kucharz, razem z wojskiem. Nie było wolno wychodzić z domu samemu. Wojsko spało w mieszkaniu, a nas, całą rodzinę, wartownicy zaprowadzili na noc do obory.  Nie spaliśmy ze strachu i nie rozmawialiśmy ze sobą. Kiedy już minęła noc i nadszedł dzień patrzeliśmy na twarze żołnierzy odważnych, cieszących się i śmiałych, przemarzniętych do szpiku. Mimo wszystko, zwyciężyła w nas chwila wyzwolenia, cieszyliśmy się razem z nimi. Jedni grali, mieli harmonijki. Inni śpiewali, jeszcze inni płakali. I tak zapomnieliśmy, co może być dalej.

    Po kilku dniach ukazał się tłum ludzi uzbrojonych, nadchodzących od strony lasu. Szli za frontem. Szli z bronią na ramionach. Była to piechota. Szli mężczyźni i kobiety w różnym wieku. Kobiety na głowach miały czapki, takie same jak mężczyźni. Na sobie miały kufajki. Górne okrycie jako takie. Jedne nosiły spodnie, inne spódnice. Niektórym ciało było widać. Jeden but cały, a drugi  inny, rozdarty. Niektóre miały naciągnięty na odmrożoną nogę rękaw od kufajki. Aż żal było patrzeć. Zmarznięci, głodni, obdarci, szli jak mogli najszybciej. Mówili, że idą wypędzić wroga z Poznania, bo tam się mocno broni. Szli też słabi, zmęczeni i chorzy. Tylko im było wolno odpocząć. Oni zostawali na noce. Szli tak trzy, czy cztery dni  i  noce  bez  przerwy. Godni pożałowania. Później coraz mniej.  Szedł też żołnierz, który zgłosił się na ochotnika. Wyjął  medalik, trzymał go w ręce i mówił, że jego pradziad pochodził z Polski, dlatego on  idzie. Pradziad mieszkał w Kleczewie koło Konina, a on chciał zobaczyć jego rodzinne strony. Jego dziadzio mu opowiadał, że jak był dzieckiem, to pradziad służył w rosyjskim wojsku dwanaście lat i nie wrócił do Polski. Ożenił się z Rosjanką  i dostał  tyle ziemi, ile oczy mogły zobaczyć  i cztery woły .

   Były  to chwile  smutku  i  radości,  których  się  nie  zapomina.”

…..

Wspomnienia  mieszkanki  Orliny  Dużej  Otylii  Sandek

[ napisane  ołówkiem w  1947r. , w „języku ojczystym” ze starych czasów  (język  olędrów,  gwara ),          w taki sposób,w  jaki  nauczyła się  w miejscowej  szkole  i  w  domu  ]

   ,, [Styczeń  1945 r.] W niedzielę [21.I.] wróciła pani Grande. Byliśmy u niej. W domu nie mogliśmy zasnąć.  Wtedy ktoś zapukał do okna.  To byli [sowieccy] partyzanci. Brali wszystko: również szary garnitur męża i kozaki. Męża przeszukali, ale nic mu  nie zrobili.  U  Schwirka drugi raz wybili okno. U Rittamerów  wzięli też, co chcieli. Przyjechali od  Biskupic dwoma wozami. W Orlinie byli  u każdego. U Kriegera Johana zgubili czapkę .

   We wtorek przyszli Kłodziński i parobek od  Polzina. Chcieli wiedzieć, czy  Sandek  (sołtys wsi) jest w domu. Zbliżają się Rosjanie i on powinien uciekać. Retzlafa  i  Schwirka  już zastrzelili. Mój mąż zaraz wyszedł. Potem przyjechał Zelner. Okazało się, że to nie była prawda. Rosjanie chcieli tylko broń. Karabin był na miejscu. Ja poszłam zaraz do mojego męża i powiedziałam mu, że nikt nie został rozstrzelany.

   W środę przyszli Rosjanie. Najpierw jechały czołgi i samochody od strony Czarnego Brodu. Zabierali wszystkie konie i wozy. Ja byłam tylko sama w domu. Mąż był w lesie koło Michalinowa. Mąż nic nie widział. On był dobrym Polakiem. To trwało kilka dni. 

    Później było trochę lepiej. Do męża przyszedł Władysław Szulc – [nowy] sołtys. Pomógł mu. Wieczorem przyjechała  milicja  ze Rzgowa.  Mojego męża nie było.  Zapytali: „Gdzie on jest? ”  Odpowiedziałam: „Poszedł do Szulca.”  Szulc  powiedział: „ Nie było go u mnie.”, choć on wcześniej wyszedł z domu. Po tym poszli dalej.  Bardzo wcześnie rano poszłam po niego i  przyprowadziłam do domu. Rano znowu  przyjechali ze Rzgowa. Tak się bałam, że cała  się trzęsłam. Jeden powiedział do mnie, że mam się nie bać, bo mąż wróci wieczorem do domu. Tak też było. Ale Schwirk ,  Retzlaf Daniel i  Schacht wrócili dopiero następnego wieczoru. Co 2 dni musieli się meldować. Ale mój mąż nie musiał. To trwało do 10.02.1945r.

    11.02.1945r. mężczyźni musieli się stawić w Rzgowie i zabrać ze sobą ubranie i  jedzenie na dwa tygodnie. Byli to: Sandek, Kochanke Leon, Zobel Heinrich, Martin Otto, Retzlaf A., Retzlaf D., Schacht Julius, Zelner Heinrich, Steinke Ewald, Werner. Wrócili do nas  jako wypędzeni. Musieli iść. 

    20.02.1945r. musieliśmy się wynosić. Wszyscy Niemcy. Wtedy przyjechała milicja z wozami. Wszyscy udali się do Biskupic, do pałacu. Tam było po 70 osób w  jednym pomieszczeniu. Mężczyźni zostali  znowu zabrani:  Hanelt E., Hauf Heinrich, Reiser J., Martin Erich, Grewe Siegfried, Grewe August.  Siegfried Grewe wrócił potem z Kalisza.  Erich Martin wrócił dopiero w listopadzie. A  z pozostałych wrócił z  Kalisza Otto Martin. Miał chorą stopę.  W listopadzie wrócili  jeszcze Leon  Kochanke, Siegfried Albert i Karl Albert. W marcu wrócił jeszcze Emil.

    Zginęli/zmarli: Retzlaf D., Schwirk D., Zelner H., Zobel Ewald, Retzlaf H.  Retzlaf A. też podobno zginął,  ale nie wiem, czy to prawda. Schwirk Leon podobno mieszka w Niemczech ze swoją żoną.

   Mój mąż został w Koninie. Jeden człowiek powiedział mi, że 2 tygodnie przed Wielkanocą miał jechać z Konina do Łodzi. On miał go widzieć. Ktoś inny mówił mi, że mój mąż został rozstrzelany w Koninie. Pan Bóg wie, ale ja myślę, że w Łodzi, bo tam  go  ktoś widział.  Otto  Range wrócił z Wermachtu.

   A teraz o rodzinie Schnorr: Ona była chora i mieszkała u rodziny Grande. To było przez Rosjan!           Oni zawsze zabierali  ją wozem do oficera. Zostawała tam 1-2 dni , a potem on przywoził ją  i znowu zabierał. To właśnie tej ostatniej nocy, kiedy musieliśmy się wynosić, był u niej jakiś okropny Rusek i ona musiała z nim spać.  Później miała iść  do Rosji,  ale  powiedzieli jej, że musi wracać i nie ma mówić, że jest nauczycielką.  Jej rzeczy miała służąca  od  Rittamerów.  Ja ją  ( panienkę Schnorr ) wzięłabym ze sobą, bo myślałam: wróci jeszcze.  Od pani Grande dowiedziałam się jednak, że ona już odeszła. Powiedziała, że się zapije. Nic o niej nie wiem więcej.

    I jeszcze: Jak byliśmy w Biskupicach, nocą przychodzili zawsze Polacy, którzy kradli nasze rzeczy, kolczyki, zegarki. Mówiło się, że to są Rosjanie. Przyszedł komendant i też nie wolno było skarżyć się. Tam byliśmy do 1.03.1945r. Wtedy przyszli Polacy i zabrali nas do pracy. Ja dostałam pracę u krawca Wysockiego. Byłam zadowolona. Martha Reiser poszła na gospodarstwo Rittamera. Ta miała tam źle. Ja miałam też iść na swoje, ale mi nie pozwolili, i  też nie chciałam.  Miałabym tam źle, bo  byłam zupełnie sama.

   W sierpniu dostałam od Gustawa list. Ucieszyłam się, że kogoś mam - w sensie, że ktoś żyje. 28.09.1945r.wrócił. Prawie boso, prawie bez ubrania, ale coś jeszcze dla niego znalazłam. U teścia Mroza został jeszcze przez rok i miesiąc.  O Richardzie nic nie wiedział.

   Potem zostałam wzięta do wyrywania buraków na majątku w Dembe koło Kalisza. Pracowałam tam 5 tygodni. Na Boże Narodzenie wróciłam.

    10.01.1947r. wyjechałam i byłam do 1.05.1947r. obozie w Szczecinie. 4.05.1947r. przyjechałam do Pirna, Tam  byłam  do 19 maja 1947r.  Potem byliśmy rozesłani dalej.”

                                                                         [  Tłumaczenie z  języka niemieckiego - Katarzyna  Kowalska

                                                                            Wybór  z  tekstu – Piotr  Czajczyński  ,  Białobłoty -  2013r.  ]

1.10.2024

RZECZPOSPOLITA BIAŁOBŁOCKA

 

        RZECZPOSPOLITA  BIAŁOBŁOCKA  I  OKOLICE

 

- OBSZAR  ROZWOJOWY

--- najważniejsze atuty regionu to:

.

+ dużo, dużo terenów do cywilizacyjnego zagospodarowania ... [ ZAPRASZAMY SENSOWNYCH INWESTORÓW ! ]

.

+ atrakcyjność położenia geograficznego:

.

A - niemal w centrum Europy, Polski, Wielkopolski,

.

B - pośrodku 3 znaczących ośrodków miejskich [ trójkąt Poznań- Łódź - Wrocław ],

.

C - w stosunkowo niedużej odległości [ 30-40 km] od kilku mniejszych ośrodków miejskich : Konin, Turek, Kalisz, Pleszew, Jarocin, Słupca,

.

D - w pobliżu infrastruktury i ośrodków strategicznych : autostrady A-2, bazy wojskowej Powidz, planowanej elektrowni atomowej Pątnów-Konin,

.

E – w centrum atrakcyjnej krainy historyczno- geograficznej Puszczy Pyzdrskiej,

.

+ malowniczy krajobraz, czyli mozaika lasów, bagien, łąk i pól oraz rozproszonych stanowisk osadniczych, dużo naturalnych śródleśnych lub śródpolnych duktów i ścieżek

.

+ bogactwo flory i fauny

.

+ duża liczba porzuconych stanowisk osadniczych i działek do ponownego osadniczego zagospodarowania

.

+ dużo, dużo przestrzeni, stref wolnych od hałasu, terenów ciszy bez kłopotliwych sąsiadów spoglądających ,, zza płota "

.

+ ciekawa historia i tradycja olenderskich wiosek

.

+ rozpoczęta przez czynniki społeczne [ np. LOT Puszcza Pyzdrska] promocja turystyczna, kulturalna i przyrodnicza regionu

.

+ wolni ludzie , z wyobraźnią i pasjami

.

.

HAMULCE   ROZWOJU

---  najlepiej,  żeby  ograniczenia  były  drobne  i  przejściowe,  ale    następujące:

.

-  wykluczenia  komunikacyjne  bardzo  niekorzystnie   wpływające  na  rozwój  regionu:

A - makabryczny  stan  zaniedbywanej od dziesięcioleci  poznańskiej drogi  443  [ pod zarządem  tzw. samorządu wojewódzkiego, trasa  Konin – Jarocin]  oraz  brak  przy  niej  ścieżki  dla  rowerzystów  i  pieszych   [ brak  bezpieczeństwa  ruchu ]

.

B  - mimo upływu  niemal  70  lat od  wcielenia do powiatu pleszewskiego, nadal brak normalnego połączenia drogowego  z  ośrodkiem  administracyjnym  Pleszewem   [ połączenie  okrężne ]

.

C - brak  dróg  asfaltowych a nawet  utwardzonych, łączących region  z  miejscowościami  sąsiednimi : Czarnym Brodem,  Bystrzycą,   Dziewiniem  Małym,   Zaguźnicą,   Lądkiem,  Ciświcą,   Józefowem, Kaźmierką,  Stawiskiem,  Łazińskiem …

.

D  - brak  normalnych  połączeń  drogowych  asfaltowych  z  najbliższymi  ośrodkami  miejskim  w  kierunkach :  Chocz- Kalisz- Pleszew   oraz    Zagórów – Słupca – Autostrada  A -2,

.

E  – mikroskopijny  zakres  komunikacji  publicznej  dla  ludności  tego  regionu

.

-  brak realizacji  sensownych   wizji  i  planów rozwoju  dla  tych  terenów  ze  strony poszczególnych samorządowych władz  [ brak  strategicznych  inwestycji  dających  znaczące  zatrudnienie,  a  w  praktyce realizowanie   degradacyjnego   zalesiania   i  wyludniania  terenu ]

.

-  często  stosowana  praktyka  różnych  władz  wobec  regionu:    ,,tego tam nie da się  zrobić ...  bo…”   lub    ,, na  ten  teren  piyniyndzy  ni  ma ‘’    lub   ,, dla  zajęcy  dróg  nie  będziemy  budować ”   i  inne  tego  typu  pierdu,  pierdu,  baju,  baju  dla  naiwnych …

.

- Nikłe zaangażowanie Lasów Państwowych w rozwój  wsi leżących w otoczeniu dużych kompleksów leśnych , wynikające z różnicy celów i interesów

.

-  ludzie  niewolni  i  uwikłani,  bez  większych  horyzontów

29.05.2023

RZECZPOSPOLITA BIAŁOBŁOCKA

 

1. RZECZPOSPOLITA  BIAŁOBŁOCKA   REGION  PIĘKNY  I  ROZWOJOWY ... DO ODKRYCIA  I  ZAGOSPODAROWANIA  - blog  promujący

... blog w stadium powstawania ... proszę o sugestie ... jaką tematykę PODEJMOWAĆ ??? ... kontakt : pczajcz@onet.eu 

.

2. RZECZPOSPOLITA  BIAŁOBŁOCKA - obszar kilkudziesięciu kilometrów kwadratowych [ w otoczeniu kilkuset kilometrów kwadratowych Puszczy Pyzdrskiej ], ... niemal w środku Wielkopolski, niemal w środku Polski, niemal w środku Europy , ... a jakby za siedmioma górami, za siedmioma rzekami, za siedmioma lasami, ... gdzieś na końcu świata, ... bajkowo tu ...

.

3. RZECZPOSPOLITA  BIAŁOBŁOCKA  I  OKOLICE  - OBSZAR ROZWOJOWY

---  najważniejsze atuty regionu to:

+ dużo, dużo terenów do cywilizacyjnego zagospodarowania ...

 [ ZAPRASZAMY SENSOWNYCH  INWESTORÓW ! ]

+ atrakcyjność położenia geograficznego:

A - niemal w centrum Europy, Polski, Wielkopolski,

B - pośrodku 3 znaczących ośrodków miejskich [ trójkąt Poznań- Łódź - Wrocław ],

C - w stosunkowo niedużej odległości [ 30-40 km] od kilku mniejszych ośrodków miejskich : Konin, Turek, Kalisz, Pleszew, Jarocin, Słupca,

D - w pobliżu infrastruktury i ośrodków strategicznych : autostrady A-2, bazy wojskowej Powidz, planowanej elektrowni atomowej Pątnów-Konin,

E – w centrum atrakcyjnej krainy historyczno- geograficznej Puszczy Pyzdrskiej,

+ malowniczy krajobraz, czyli mozaika lasów, bagien, łąk i pól oraz rozproszonych stanowisk osadniczych, dużo naturalnych śródleśnych lub śródpolnych duktów i ścieżek

+ bogactwo flory i fauny

+ duża liczba porzuconych stanowisk osadniczych i działek do ponownego osadniczego zagospodarowania

+ dużo, dużo przestrzeni, stref wolnych od hałasu, terenów ciszy bez kłopotliwych sąsiadów spoglądających ,, zza płota "

+ ciekawa historia i tradycja olenderskich wiosek

+ rozpoczęta przez czynniki społeczne [ np. LOT Puszcza Pyzdrska] promocja turystyczna, kulturalna i przyrodnicza regionu

+ wolni ludzie , z wyobraźnią i pasjami

.

4. RZECZPOSPOLITA  BIAŁOBŁOCKA  - HAMULCE  ROZWOJU

---  najlepiej, żeby ograniczenia były drobne i przejściowe, ale są następujące:

- wykluczenia komunikacyjne bardzo niekorzystnie wpływające na rozwój regionu:

A - makabryczny stan zaniedbywanej od dziesięcioleci poznańskiej drogi 443 [ pod zarządem tzw. samorządu wojewódzkiego, trasa Konin – Jarocin] oraz brak przy niej ścieżki dla rowerzystów i pieszych [ brak bezpieczeństwa ruchu ]

B - mimo upływu niemal 70 lat od wcielenia do powiatu pleszewskiego, nadal brak normalnego połączenia drogowego z ośrodkiem administracyjnym Pleszewem [ połączenie okrężne ]

C - brak dróg asfaltowych a nawet utwardzonych, łączących region z miejscowościami sąsiednimi : Czarnym Brodem, Bystrzycą, Dziewiniem Małym, Zaguźnicą, Lądkiem, Ciświcą, Józefowem, Kaźmierką, Stawiskiem, Łazińskiem …

D - brak normalnych połączeń drogowych asfaltowych z najbliższymi ośrodkami miejskimi w kierunkach:  Chocz- Kalisz- Pleszew  oraz  Zagórów – Słupca – Autostrada  A -2,

E – mikroskopijny zakres komunikacji publicznej dla ludności tego regionu

- brak realizacji sensownych wizji i planów rozwoju dla tych terenów ze strony poszczególnych samorządowych władz [ brak strategicznych inwestycji dających znaczące zatrudnienie, a w praktyce realizowanie degradacyjnego zalesiania i wyludniania terenu ]

- często stosowana praktyka różnych władz wobec regionu: ,,tego tam nie da się zrobić ... bo…” lub ,, na ten teren piyniyndzy ni ma ‘’ lub ,, dla zajęcy dróg nie będziemy budować ” i inne tego typu pierdu, pierdu, baju, baju dla naiwnych …

- nikłe zaangażowanie Lasów Państwowych w rozwój  wsi leżących w otoczeniu dużych kompleksów leśnych , wynikające  z  różnic  celów i interesów

- ludzie niewolni i uwikłani, bez większych horyzontów

18.01.2018

AGROTURYSTYKA


…..

GOSPODARSTWO  AGROTURYSTYCZNE
  ,,PUSZCZA  PYZDRSKA”- BIAŁOBŁOTY
Janina  i  Piotr  Czajczyńscy
Białobłoty 42, Gmina Gizałki,  Tel. 798 520 236  
Z   A   P   R   A   S   Z   A
…..

Nasza  oferta  to :
-  wypoczynek   w  gospodarstwie   agroturystycznym  położonym  przy  trasie   Konin – Jarocin  lub  szerzej   Wrocław – Toruń  (droga woj. 443),  w centrum  Puszczy Pyzdrskiej,
- wygodny nocleg w pokojach  2-4 osobowych
             
   
oraz :
- bezpieczne  miejsce  do  parkowania,
- miejsce na ognisko i grill,
- w  bezpośredniej  bliskości  tereny  lesiste  / strefy  ciszy  i  naturalnego  krajobrazu /  określane  również,  jako  Bieszczady Wielkopolski,
- w sezonie  obfitość  jagód  i  grzybów,
- zaskakująca  architektura  i  topografia   ukrytych  pośród   lasów   olęderskich  wiosek,
- możliwość  wizyty  w  ostatnim  w  Wielkopolsce  tradycyjnym warsztacie  garncarskim/ 4 km /,
- przylegające  do  gospodarstwa  5 ha  prywatnych  lasów  do  dyspozycji  wypoczywających,
- malownicze  trasy  dla  turystyki  pieszej, rowerowej, konnej , motorowej,
- informacja  turystyczna  i  historyczna  o  regionie  ( mapy, informatory, publikacje )

Interesujące  miejsca  w  okolicy  to :
- Nadwarciański  Park  Krajobrazowy  – 12 km  / wyprawy  ornitologiczne /
- Pocysterski  Zespół  Klasztorny  w Lądzie – 15 km
- Wioska  Indiańska  w  Józefowie -  12 km
- Ośrodek  Edukacji  Leśnej  w  Grodźcu – 7 km
- Poewangelickie  leśne  cmentarze  i  kościoły  Puszczy  Pyzdrskiej  ( ok.  30 obiektów  w  promieniu    kilkunastu  kilometrów  )
-  Poolęderskie  ,,domy  z  żelaza”  ( najwięcej  w  rejonie  Czarnego  Brodu ) – 4 km
-  Sanktuarium Maryjne  w Licheniu  – 40 km
-  Muzeum  A. Mickiewicza  w  Śmiełowie  – 30 km
-  Zamek ,  Muzeum  Leśnictwa  i  Zespół  Parkowy  w Gołuchowie  – 45 km