POECI
O MARIANIE
CEZARYM ABRAMOWICZU
Maria Magdalena Pocgaj
Wiersz w kolorze niebieskim
Co słychać, wieczny wędrowcze,
dokąd idziesz duktami spowitymi w ciszę?
Czy rozpoznałeś już po głosie
wszystkie niebieskie ptaki,
a nadzieja ma kolor twoich oczu?
Komu niesiesz pęki chabrów, niezapominajek
gdy powracasz z szafirowych pól i łąk,
czy nadal jak mały chłopiec o zbyt wielkim sercu
postrzegasz siostrę naturę w urokach i zadziwieniach?
Zapewne to, czym teraz żyjesz,
nie znajduje odniesienia w słowach.
Ale zanim przetoczy się w niebie
kolejny wóz modrej jesieni, nim na stoły trafią
dobre, serdeczne chleby i nowe drzewo
zaniebieści się w twoim ogrodzie,
ty wszystkiemu i wszystkim
właściwe nadasz imiona.
Poznań, 2002
Anna Elżbieta Zalewska
Poeta i róża
W spokojnej przystani
wśród nazywanych drzew
w świątyni samotności
w której zawieszasz swój
krzyż
niesiesz ciszę i radość
w kielichu róży.
Wrażliwość na świat
otworzyłeś jak mimozę
którą trzeba chronić
jak ptaki w zimę.
Powieszę na płocie twojego domu
słodki pokarm życzliwości.
Poznań, 1994
Lech Konopiński
Pamięci wspaniałego Czarka
Czas tak ucieka niby zając
lecz trudno zejść ze sceny.
Wspaniali ludzie umierają,
a my, psiakrew, żyjemy.
Gizałki, 1999
Pamięci Cezarego Abramowicza
Osierociłeś drzewa zasadzone
przed twoim domem
komu teraz ptaki
będą wykradały nasiona
Cicho
nad ranem
pękła nić wiążąca życie
- od dzieciństwa biegło pod wiatr
Na przekór stetoskopom
srogich wyroków rentgenowskich zdjęć
niosłeś w dłoniach wiersze
dojrzałe jak wiśnie
z pogodnego sadu
dla siebie chowałeś pestkę goryczy
Zostały wiosny i jesienie -
wdowy po słowach pachnących
urodą dojrzałego zboża
majestatem borów
Kto słow twoich nie zgubi
w natłoku mściwych dni
przetrwa w pożodze jasnych barw
Poznań , 5 marca 1997 r.
Paweł Kuszyński
Biała
Królikowska
Tu białe jest wszystko,
nawet błoto:
Białobłoty-poczta,
Przez którą świat przychodził
do poety,
a Biała Królikowska rodziła
mu duszę.
Dobroć rozpoznana przez dzieci
w błękicie uśmiechu
niewinnym jak przeznaczenie.
W Czarnej Strudze, która
płynie tutaj na początku,
jest czysta woda,
skowronki ją piją
by mogły latać wysoko,
samotne i bezbronne jak niebo
nad pełnym morzem.
Poznań, 1998
Łucja Danielewska
W twoim
znużonym od zimy lesie
W twoim znużonym od zimy lesie
pęk posiwiałej trawy
związuje na wietrze
badyle wspomnień
Lis kity płomieniem
resztki śniegu zmiata
Płochliwa łania
przeważa w krzewinach
metaforę lęku
a biały zając słowa
krajkę miedzy
naciąga ku przedwiośniu
W twoim znużonym od zimy lesie
trwa polowanie
na grubego zwierza oddechu
grającego zwycięstwo
na trąbce rannych płuc
Poznań, 1986
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz