24.02.2026

KGW BIAŁOBŁOTY – PRZYŚPIEWKI Z LAT 70-TYCH i 80-TYCH

 

KGW  BIAŁOBŁOTY – PRZYŚPIEWKI Z LAT 70-TYCH  i  80-TYCH  XX  WIEKU

 

    W latach 70- tych i 80-tych  XX wieku  Panie z Koła Gospodyń Wiejskich w Białobłotach  same układały teksty przyśpiewek na okoliczność dożynek wiejskich. Teksty dotyczyły przemian społecznych lub też relacji z ówczesnymi władzami. Te nieliczne przyśpiewki, które do dziś zachowały się, warto przypomnieć.

 

 

O strażakach

 

Nasza straż ogniowa

To chłopy morowe

Siedzą se spokojnie

Gwiżdżą na robotę

 

Z tyłu mają wszystko

Strażnice, szkolenie

Byle tylko było

Dobre pojedzenie

 

Hej strażacy mili

Zbudźcie się prosimy

Bo was już z rejestrów

Pewnie wykreślimy


 

O naczelniku gminy

 

Nasz naczelnik gminy

To chłop jest morowy

Próżną gadaniną

Nie zawraca głowy

 

Słów swoich z obłoczkiem

Nie puszcza on nigdy

Gdy coś obiecuje

Słowa dotrzymuje

 

Dlatego my dzisiaj

Z okazji dożynek

W piosence ludowej

Życzenia niesiemy

 

Życzymy ci Panie

Byś w zdrowiu dostatku

Długo w gminie rządził

I nigdy nie zbłądził.

 

 

O doktorze

 

Boli mnie noga w biedrze

Chodzić nie mogę dobrze

Pan doktor  jest w ośrodku

Pomoże Ci sierotko

 

Jak jesteś trochę młodszą

Nóżkę  Ci  posmaruje

A jak mu się spodobasz

To jeszcze zabandażuje

 

Tym starszym babkom także

Łaskawie  dopomoże

Lecz  krócej  je już  bada

My  wiemy to doktorze

 

Popraw się od dożynek

Te starsze tez wybadaj

Zobaczysz  ile  zyskasz

Oceni  to  gromada.

 

 

O sklepowej

 

A nasza sklepowa,

to babka morowa

 

Co chodliwszy towar,

to pod ladą chowa

 

Ale nie przed swymi,

przed obcym nalotem

 

Jak pięknie poprosisz,

to Ci poda potem.

 

 

O  SKR   [Spółdzielnia Kółek Rolniczych]

  

Nasze eskaery rządzą się wspaniale

Urzędników dużo,  mechaników wcale

 

A kiedy już chłop nie podoła w pracy

Woła eskaery, pomóżcie chłopacy

 

Ale  pan kierownik  powiada od razu

Że w każdym traktorze, trochę mało gazu

 

Trochę mało gazu, marne podłączenie

Ty chłopku tak nie myśl, za małe płacenie

 

Nasza instytucja na swym rozrachunku

Brakuje pieniędzy do tego remontu

 

A moi kierowcy, to są chłopcy młodzi

I wczesne wstawanie, to im ciężko szkodzi

 

Kiedy ważna praca, w polach trzeba orać

To pana kierowcy, żona znowu chora

 

Tak to nasze kółko, trudno się obraca

Pewnie będzie  lepsza, nasza babska praca.

 

Ale za te żniwa, trza im podziękować,

Bo umieli zboża,  pięknie kombajnować

 

Nasypali chłopom, zboża do stodoły

I każą nam teraz, już hodować woły

 

Woły trzeba chować, na te drugie żniwa,

Jak tak dalej pójdzie, SKR  się „skicha”.

 

 

 

Nasze Białobłoty

 

Nasze Białobłoty

To prześliczna wioska

Bo tak malowniczo

Lasami zarosła

 

Dzisiaj w naszej wiosce

Mamy wielkie święto

Bo już wszystko zboże

Wreszcie z pól sprzątnięto

 

Choć zboże w tym roku,

Dobrze obrodziło, dlatego

Że deszczu, za dużo nie było

 

Żeby nam tak jeszcze

Ziemniaki sypały, to

By nam się dobrze

Świniaki chowały

 

Ale żeby wszystko

Nam się udawało

Nie wystarczy słonka

I deszczu  nie trochę

 

Gdy nie dasz nawozu

Ziemia nie chce rodzić

I nie wiesz człowieku

Jak temu  zaradzić

 

Gdyby gminne władze

O tym pomyślały

I  tym  mniej zamożnym

Nawóz kupić dały

 

Gdy nam  nie pomoże

Dyrektor GS- u

To dla naszej wioski

Nie starczy nawozu.

 

Pocztą pantoflową,  nieraz

się dowiemy,  że nawóz w GS-ie,

Czem  prędzej  jedziemy

 

Pędzisz do GS-u,

Wesół  i w  nadziei,

Wracasz do dom smutny,

Nawóz diabli wzięli

 

Martwisz sie człowieku,

Bo nadchodzi zima,

Przyjdą ciężkie mrozy,

A tu węgla nie ma

 

Czekają nas nocki,

Za węglem w GS-ie,

Pójdziemy tam same,

Ratuj sie prezesie.

 


TAM  NA

BIAŁOBŁOCKIM  SZLAKU


Tam na białobłockim szlaku,

tam gdzie kobiet cały rój,
Opowiemy jaki ciężki

mają chłopy z nami znój.


Tam kobiety rządzą wioską,

mają w garści wszystko w krąg
Biada, biada temu chłopu,

który wpadnie do ich rąk.


A wieczorem wszystkie baby,

na zebraniu kagewu,
Wymyślają, ustalają,

jak pognębić męski ród.


Taka nie da mu spokoju,

tamto podaj, tam znów leć,
A chłopina-poczciwina,

cienki robi się jak śledź.


U sąsiadki lub w butelce,

pocieszenie znajdzie mąż
Lecz nie dziwcie się kobiety,

bo was w domu nie ma wciąż.

 


A  GDY JA UROSNĘ


Posłuchajcie wszyscy przecie,

co się dzieje dziś na świecie.
Babki, matki i panienki,

posłuchajcie tej piosenki


O czym chcemy wam nadmienić,

jak to panny chcą się żenić,
Jak to chodzą całą paczką,

wściekają się za żeniaczką.


Idzie jedna, idzie druga,

nastroszona jak papuga,
Ma na pysku malowidło

i wygląda jak straszydło.


Kapelusik fioletowy

wdziała se na czubek głowy,
Jak cholewa brudna szyja,

to szalikiem ją owija.


Matka wzięła dyscyplinę,

jak nie ściągnie przez pierzynę.
Córka płacze, matka krzyczy,

dzieją się tam straszne rzeczy.

 

 

Hej zawracaj

 

Hej  zawracaj od Konina

A uważaj  której nie ma

Jest tam Kaśka i Maryśka

Tylko naszej Zośki nie ma.

 

W głowie sobie uroiła

Że chce zostać panią w mieście

Może już tam pojechała

Bo jej w domu nie ma jeszcze

 

Poradźcie ludzie kochani

Co tu z taką córka zrobić

Ona drze się, tupie nogą

Że nie będzie  na wsi robić

 

Zobaczyła w telewizji

Jak to pięknie w mieście żyją

Siedzą w parku na ławeczkach

I z miłością się nie kryją

 

Ona ciągle nam gadała

Że wyjedzie se do miasta

I jak pani będzie chodzić

Nie chce wiochy znać i basta

 

W mieście nie ma gospodarów

Nie ma gnoju, ani błota

Że tej wiochy tak się trzyma

Sama największa ciemnota

 

W mieście Zochę zapytali

Z czym pani do nas przybyła

Jaki zawód wyuczony

Czy wyższe studia skończyła

 

Zocha  nic nie powiedziała

A że na wieś nie chce wrócić

Więc za miotłę się złapała

I ulice będzie czyścić

 

Panienki które zostały

Posłuchajcie naszej rady

Nie lećcie za naszą Zochą

Bo zejdziecie też  na dziady

 

Tu nam słonko twarz opali

Ptaki koncert darmo dają

A chłopaki, jak topole

Na waszą miłość czekają.

 

 

 







...... 

Mówi matka do swej córy,

żeby poszła macać kury

Mam zrobione manikiury,

jak mam palcem macać kury.

 

Postojała, popatrzała,

po głowie się podrapała

Ułamała se patyka,

I pobiegła do kurnika.

 

Wyleciała kura z krzykiem,

wyrwała się z tym patykiem

Matka się przygląda kurzę,

Co ten patyk robi w dziurze.

 

Po głowie się podrapała,

i tak sobie pomyślała

Już będę sama robiła,

córka mi się przemęczyła.

 

 

 

JESTEM  JA MŁODA DZIEWCZYNA


Jestem ja młoda dziewczyna,

gorąca niby pierzyna.
Lecz mej urody bardzo mi szkoda,

bo jeszcze jestem za młoda.


Dopiero mam lat 40,

a jeszcze mnie nikt nie pieścił.

Mówią mi o mnie żem ja pstra kotka,

prześliczne czarne mam oczka.


U chłopców mam powodzenie,

zaraz wam kilku wymienię
I po kolei będę gadała

jakich frajerów ja miałam.


Ten pierwszy był bardzo młody,

na rynku sprzedawał lody.
Już miał się żenić, tak się tym stropił,

razem z lodami się stopił.


Ten drugi miał fach murarza,

jak w życiu często się zdarza,
Że kiedy nadszedł czas ślubowania,

to pieron spadł z rusztowania.


Ten trzeci co był pilotem,

on woził mnie samolotem.

 

 

O kobietach

 

W Białobłotach dziś dożynki

Uroczyście obchodzimy

Ciężką naszą żniwną pracę

Właśnie dziś podsumujemy

 

Bo nie jeden z was panowie

Nie pracuje z nami w żniwa

Wtedy tylko widzi wioskę

Kiedy sobie odpoczywa

 

Otóż chcemy wam nadmienić

Posłuchajcie i oceńcie

Jak to my kobiety na wsi

Prowadzimy słodkie życie

 

Gdy gospodarz z batem w ręku

Na kosiarce dumnie siada

Za nim żona, a za żoną

Biegnie w  trop dzieci gromada

 

Na kosiarce dumnie siedzi

Dziarsko wymachuje batem

Żona z dziećmi snopy wiąże

Ćała jest zalana potem.

 

Gdy do domu przyjeżdżamy

Wszystko głodne, drze się, krzyczy

Dzieci, mąż, cały inwentarz

To  robota  jest  kobiety

 

Otóż my kobiety wiejskie

Nigdy nie odpoczywamy

My jesteśmy bez zawodu

To też urlopu nie mamy

 

Ani ojciec, ani matka

Ani mąż przez całe życie

Nie  pomyślał o tym nigdy

By się żyło lżej kobiecie

 

Za to nasze wyższe władze

O tym sobie pomyślały

I rolnictwo w całym kraju

Dobrze zmechanizowały

 

Już po naszych polach jeżdżą

Rozrzutniki i bizony

Za to naszym Polskim władzom

Ślemy serdeczne podziękowania.

 







 


COŚ  O  BIAŁOBŁOTACH *


Nasze Białobłoty

to przepiękna wioska
Raz kiedyś wokoło

lasami zarosła
Tu laski, tam górki,

w drogach same dziurki

Szkołę mamy piękną,

wyremontowaną,

Belfrów przebojowych

i uczniów bombowych
Wszyscy chętnie chodzą

w mundurkach wojskowych

Egzotyki tutaj

trochę też znajdziecie
Spotkać można strusie,

norek wielką rzeszę
Kto poszuka trochę

zabłądzi pod strzechę

Latek ponad dwieście

ma ta nasza wioska
W XIX wieku

w potęgę urosła
Założył ją dawno

Franciszek Stadnicki
Starosta i hrabia

znany wszem w Kaliskim

Kto się tu zatrzyma

dobrze się też czuje
Laski, piaski i karaski

- nikt się nie buntuje

Jedną drogę mamy –

tiry przepuszczamy

O chodniki więc prosimy,

władze naszej gminy

Tu ludzie się ludźmi

nie wstydzą być jeszcze
Obcych tu witają

zdanie swoje mają

Nasze Białobłoty

to prześliczna wioska

wszędzie wkoło drzewa
Czego nam do szczęścia

więc jeszcze potrzeba.

 

      * Tekst  śpiewany na tzw. Turnieju Wsi   Gminy Gizałki na początku  XXI wieku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz