Dożynki 1974 - czyli
Marian Cezary Abramowicz o
mieszkańcach Gromady Białobłoty
[ W 1974 roku na placu gromadzkim
w Orlinie Małej odbyły
się dożynki miejscowości należących
do zlikwidowanej wcześniej Gromady Białobłoty. Autorem scenariusza do tej imprezy był M. C. Abramowicz, który zawarł
w nim krótkie charakterystyki starostów i wicestarostów / w symbolicznej
liczbie 33/, mieszkańców Białobłot,
Orliny Małej, Orliny Dużej i Dziewinia Dużego. Opisy M. C. Abramowicza zawierają też
sporo informacji lokalnych –
historycznych, które po latach warto
przybliżyć. ]
/ -fragment scenariusza dożynek z 1974r./
/ kolejność prezentowanych
osób zgodna ze scenariuszem /
…
Znamy ją wszyscy- młodzi i starsi, i starzy. Każdy chciałby mieć taką matkę,
żonę, synową, siostrę. Każdy chciałby mieć taką sąsiadkę. Ujmująca pani domu.
Gospodarna, pracowita i zawsze zadbana gospodyni wiejska. Życzliwa ludziom,
zawsze taktowny, serdeczny człowiek. Nie zamyka się w domu, we własnej
zagrodzie, kręgu spraw swojej rodziny. Czuła matka dzieci i żona
garncarza-artysty, którego dzieła znane są w całym kraju, przynosząc zaszczyt
naszej wsi i okolicy. Działaczka społeczna na kilka frontów. Położyła podwaliny
pod działalność Koła Gospodyń Wiejskich. Reprezentowała nas w powiatowej radzie
narodowej. Ofiarna mama i niezawodna działaczka komitetu rodzicielskiego w
szkole. Z jej udziałem każda impreza w szkole i poza szkołą musi być udana.
Ceniona i lubiana przez wszystkich, została przez młodzież zaproszona na
starościnę dożynek. Witamy i kłaniamy sie nisko starościnie naszych dożynek –
pani Sabinie Czajczyńskiej.
A
starosta? Nie wszyscy potrafiliby od
razu i bez możliwości pobłądzenia trafić do jego zagubionej wśród lasów
zagrody. Jest on panem na tej zagrodzie nowoczesnej i nowej, jak na tych
ziemiach życie po wojnie. Nowa zagroda zastąpiła tamtą starą, która obrosła
legendą partyzancką, jako schronienie i przystań działającej w tych stronach
partyzantki. Wojna przewaliła się przez nasze ziemie i lasy. On zaś pozostał
wierny tamtemu miejscu, na którym wybudował nowy dom zorganizował lepsze życie.
Pozostał wierny kawałkowi piaszczystej ziemi odziedziczonej po ojcach. Ta
ziemia rodzi mu plony. Bo jest gospodarzem znakomitym, nowoczesnym rolnikiem i
najprawdziwszym człowiekiem, któremu nie jest obce nic co ludzkie, co nasze.
Nogami i sercem wrósł w piaszczystą ojcowiznę i lasy. Nie wstydzi się swego
serca dla ludzi, dla społeczności naszej wsi i okolicy. Nie wstydzi się swego
przyjaznego uśmiechu -uśmiechu życzliwego ludziom, dobrego człowieka. Jest solą
i chlubą tej ziemi, na której praca przynosi mu satysfakcję, pożytek oraz szacunek i
uznanie ludzi. Wyrazem uznania młodych -oznaka starosty dożynek. A zatem
kłaniamy się staroście dożynek - panu Józefowi
Osmanowi.
Dożynkowy
korowód otwiera młody człowiek, który zdobywszy '' miejski'' zawód, swoje losy
związał na stałe z naszą wsią. Działacz partyjny i do niedawna młodzieżowy. Znamy
go wszyscy. Służy naszemu społeczeństwu swoimi talentami zdolnego, uprzejmego
handlowca, który potrafił tak długo pechowy sklep zamienić w placówkę, gdzie
jest co kupować i kupuje się z przyjemnością. Pierwszy w dożynkowym korowodzie
wieniec dla – pana Tadeusza
Andrzejewskiego.
A
oto już wzorowy rolnik. Potrafi pogodzić przykładnie spełniane obowiązki rolnika
i gospodarza z obowiązkami dojeżdżającego do pracy w przemyśle robotnika. Jako
dobrze gospodarujący rolnik i jako dojeżdżający do pracy robotnik, potrafił
jeszcze znaleźć siły i czas na pracę społeczną, na działanie na rzecz
społeczeństwa. A młodzież dożynkowym wieńcem pragnie uhonorować - pana Jana Cierzniaka.
Po
młodym rolniku młody rolnik gospodarujący z zapałem i jak najlepszym skutkiem
na piaszczystej ziemi. Działacz społeczny, były radny powiatowy i aktualnie
radny gminny, aktywista ZSL, ujmujący człowiek o jasnym uśmiechu i sercu. Nie
ma nikogo, kto spotkawszy go gdziekolwiek, nie polubiły go. Jest wartościowym i
na wskroś dobrym człowiekiem uwrażliwionym na wszystko, co dotyczy naszej wsi i
naszej okolicy. Życzyć by należało, aby było u nas jak najwięcej takich ludzi i
takich gospodarzy jak on. A zatem dożynkowym wieńcem czcimy cenionego i
lubianego przez wszystkich sołtysa wsi Orlina Duża - pana Tadeusza Derezińskiego.
Jemu
dożynkowy wieniec trzeba by spleść nie tylko z kłosów zboża. Do wieńca trzeba
by wpleść słońce i tyle przynajmniej uśmiechów, co kłosów zboża, a to wszystko
misternie związać złotą wstążką uznania, podziwu i sympatii. Niezmiennie młody
duchem jest przyjacielem młodych i starszych, każdego. Wielu z nas pamięta go
ze sceny jako inicjatora i siłę napędową amatorskiej działalności teatralnej,
jako aktora i twórcę wielu widowisk scenicznych. Niezmiennie młody duchem,
młodszy duchem od wielu młodszych od niego latami, ostatnio dołączył do
młodzieży, wraz z nią organizując od podstaw Regionalny Zespół Artystyczny ''Białobłoty''. Jest wszędzie
tam, gdzie coś dobrego i społecznie pożytecznego się dzieje . Jego zacięcie społecznikowskie
jest powszechnie znane i znany jest on jako naczelnik poczty od wielu lat,
wykonując na tym stanowisku dla ludzi nieraz dwa, trzy razy tyle, ile wykonać
miałby obowiązek. Za jego młodzieńczość, dobroć, uśmiech, za to, że jest tak
wspaniałym człowiekiem, nasza młodzież dziękuje mu i czci dziś dożynkowym
wieńcem - pana Stanisława Hyżaka.
I
znów człowiek w pełni zasługujący na uznanie, na sympatię, na dożynkowy
wieniec. Rozmiłowany w ziemi doskonały rolnik i dobry człowiek o ujmującym
uroku osobistym. Znamy go wszyscy i dobrze pamiętamy. Zawsze pogodny, uśmiechnięty,
uprzejmy-całymi latami-zimą i latem, podczas jesiennych słot i zimowych
śnieżyc-przemierzał nasze dobre, gorsze i fatalne drogi i ścieżki, nie bacząc
na upał, na trzaskający mróz, na śnieg czy pluchę. Pamiętajmy go jako sumiennego
i wzorowego rolnika. A zatem dożynkowy wieniec dla - pana Jana Hyżego.
Jeżeli
ktoś nie zna jego, to musi przynajmniej znać jego synów, którzy jako ojcu
wydają mu chlubne świadectwo. Tu urodzony i wychowany nie musiał z tymi
stronami wiązać swego losu i losu swoich dzieci. Ale pozostał wierny rodzinnym
stronom i tej ziemi. Uwrażliwiony na sprawy wsi człowiek i działacz społeczny
nie żałuje czasu i sił dla dobra społecznego. Działa w wielu organizacjach
działających na wsi. Znany i lubiany także przez młodzież, lubiany jako
działacz społeczny i przyjazny ojciec kolegów i działaczy ruchu młodzieżowego i
artystycznego. Dożynkowy wieniec dla prezesa Koła ZSL w Białobłotach,
podsołtysa i gospodarza dzisiejszej zabawy dożynkowej - wieniec dla - pana Mariana Jaszczaka.
Po rolniku znów rolnik gospodarujący na swej ziemi i
dojeżdżający do pracy w przedsiębiorstwie budowlanym pracującym dla rolnictwa.
Jest dobrym rolnikiem i dobrym robotnikiem. Dla młodych – życzliwy człowiek i
ojciec ich koleżanki – ofiarnej działeczki młodzieżowej i przewodniczącej coraz energiczniej
rozkręcającego się koła ZSMW. Z satysfakcją i przyjemnością wręczamy dożynkowy
wieniec - panu Władysławowi
Kaczkowskiemu.
Do niedawna jeszcze rumieniąca się dziewczyna za
sklepową ladą. Dziewczyna, dzięki której prowadzony przez nią sklep stał się
wizytówką naszej wsi, przyjezdnych zadziwiał estetyką wnętrza, czystością. A
dziewczyna zza lady zbierała uśmiechy i uznanie klientów sklepu – stałych i
przygodnych – za szybką i fachową obsługę, za
szeroki asortyment oferowanych towarów. Dziewczyna wyrosła nam na panią
zza lady, ale pozostała z nami tu gdzie wyrosła, wśród tych, z którymi
wyrastała. Chcemy ją uczcić dożynkowym wieńcem i uśmiechem od tych z drugiej
strony lady. A więc słowa uznania, uśmiech i dożynkowy wieniec dla - pani Janiny Kołeckiej.
Młodość była zawsze i jest jednakowa: niespokojna,
niecierpliwa, bardziej lub mniej zadziorna i lekkomyślna. Bywa też posądzona o
brak należytego szacunku dla zasług ludzi dorosłych. Nasza młodzież nie jest
ani lepsza , ani gorsza od innych. Wie o tym ten, który miał wyjątkowo bogatą,
czynną i bojową młodość w czasach przed- i powojennych. I pozostał młodym
duchem pomimo siwych włosów na głowie. Był młody i walczył o lepsze jutro
organizatorów dzisiejszej uroczystości, których jeszcze nie było na świecie.
Przedwczoraj i wczoraj walczył z oddaniem o równość społeczną oraz o prawo do
lepszego i piękniejszego życia dla wsi polskiej. Walczył o to w szeregach ,,Wici” i radykalnego ruchu ludowego. Walczył
w czasie wojny jako żołnierz batalionów chłopskich. Dziś jest statecznym
gospodarzem, szanowanym działaczem ZSL zasiadających w jego władzach różnego
szczebla. Pozostał młody duchem, wciąż jeszcze ożywiony entuzjazmem o dobre i o
lepsze. Pozostał żywą historią ruchu ludowego w tych stronach. O przyjęcie
dożynkowego wieńca. A młodzież nasza pragnie dziś oddać mu szacunek i prosi o
przyjęcie dożynkowego wieńca. Wieńca uplecionego rękoma dziewcząt i chłopców,
którzy są nadzieją i radością tej ziemi. Prosimy o wieniec dla- pana Zygmunta Kowalskiego.
W dożynkowym korowodzie gospodarzy nie może
zabraknąć kobiet. Oto jedna z nich. Niedawno niemal, że dziewczynka, dziecko.
Dziś już kobieta oraz wzorowa pracownica wiejskiego handlu, wymieniana jako
najlepsza sprzedawczyni wiejska w naszym powiecie. Klienci jej sklepu wszyscy
są zgodni co do tego, że nie mieli nigdy dotąd tak sprawnego, uprzejmego i
miłego sprzedawcy jak ona. Oczarowani są nią ludzie, zwłaszcza przypadkowi
klienci, którzy zaskoczeni kulturą i sposobem bycia tej sprzedawczyni, która
dla każdego ma miłe słowo, ciepły uśmiech, uprzejmość i życzliwość. Młodzież
do, której i ona przecież przynależy, chociaż ona nie panna a pani, otóż
młodzież dożynkowym wieńcem pragnie ją uczcić wyrażając życzenie: aby się nam
na kamieniu rodziły takie sprzedawczynie jak - pani Halina Łukasiewicz.
Dla kontrastu znów doskonały, a przy tym – rzec by
się chciało stylowy rolnik. Skromny człowiek Polskiej wsi, o pracowitych rękach
oraz sercu nie mniej szerokim niż jego uśmiech. Rolnictwo w jego wydaniu to
zawód nie tylko przynoszący jemu i społeczeństwu pożytek. W jego wydaniu
rolnictwo jest po prostu zawodem pięknym i atrakcyjnym, także dla młodych. A on
jest dla młodzieży, która chciała by swe losy na stałe związać z ziemią i wsią, jest on przyjemnym i
pouczającym wzorem do naśladowania. Ten wieniec z pewnością zostanie przekazany
w godne ręce, bo w ręce - pana
Stanisława Maciejewskiego.
Z chodzących na jagody i grzyby dzieci wyrastają dorodne
panny i chłopcy do żeniaczki. Dorastają i pobierają się. I znowu ich dzieci
zaczynają chodzić na jagody i grzyby, bardzo często po drodze mając ,,
leśniczówkę jagodną, skumaną z sosnami, brzozami i baśnią’’. Czasami też
spotykają pana na białej leśniczówce, najbardziej eleganckiego i stylowego
wśród leśników leśnika, który jak mocny dąb, całą duszą wrósł w nasze lasy i
ziemię, którą – jak każdy dobry rolnik – troskliwie, po gospodarsku uprawia.
Zmieniają się ludzie, mijają lata. A on opierający się wichrom i burzom trwa
wiernie na straży lasów, którym zawierzywszy jak dąb, siłę i młodość zdaje się
czerpać z tej ziemi, której jako rolnik jest tak wierny. Pozdrawia go młodzież
i wieniec dla niego przygotowała. Dożynkowy wieniec dla - pana leśniczego Kazimierza
Mańki.
Przybył z daleka. Osiadł na naszej ziemi. Naszą
ziemię i żyjących na niej ludzi pokochał tak, że stał się jednym z najwierniejszych synów tej ziemi. Od
lat jest kimś bardzo potrzebnym tej ziemi i żyjących na niej ludziom. Dziś
zrósł się ze środowiskiem tak, że nie sposób wyobrazić sobie naszej wsi bez
niego. Lubimy go. Uśmiechamy się zawsze do niego z sympatią. Bo jakże by było
się można nie uśmiechać do tak dobrego i serdecznego człowieka? Poważamy go. Jest za co poważać. Odznaczony
złotą odznaką ,,Zasłużony dla województwa poznańskiego’’ sterał wiele sił i
swoje najlepsze lata dla naszej wsi i jej mieszkańców. Jest rzutkim
społecznikiem i działaczem terenowym. Pełnił mnóstwo obowiązków społecznych.
Aktywny członek ZSL. Człowiek ceniony przez społeczeństwo i władze
administracyjne gminy i powiatu. Cieszy się sympatią naszej młodzieży, która
uplotła wieniec i chciała by nim uhonorować długoletniego sołtysa wsi
Białobłoty i rolnika - pana Mieczysława
Markowskiego.
Gdyby ktoś chciał wskazać kobietę, która skupiała by
w sobie cały urok, ciepły i wszystkie cechy, wszystkie zalety wiejskie
gospodyni z Białobłot, ją niechybnie by wskazał i wcale by się nie pomylił. To
kobieta i człowiek, który dla ludzi ma tylko wyrozumiałość i dobroć. Zdaje się
podawać ludziom swoje serce na dłoni. Swoim przykładem, słowem, uśmiechem
potrafi budzić wiarę drugiego człowieka oraz w to wszystko, co w człowieku
najlepsze i najpiękniejsze. Dziś, w dniu święta plonów, wyrażamy jej w imieniu
naszej młodzieży i dożynkowych gości nasze uznanie i nasze sympatie jako
gospodyni, społecznie pracującej kobiecie, uczulonej na wszystko, co dotyczy
naszej wsi i okolicy, co dotyczy naszego społeczeństwa. Tak zatem dożynkowy
wieniec z uznaniem i szacunkiem kłaniając się nisko, z pewnym onieśmieleniem
przekazujemy radnej powiatowej – pani
Marii Matelskiej.
W Białobłotach urodzaj na Matelskich. I dobrze, że
mamy tylu różnych Matelskich. – Różnych wyglądem, imieniem, ale wszyscy jedno
mają wspólne: to dobrzy, prawi i serdeczni ludzie. Możemy być dumni ze
wszystkich Matelskich w Białobłotach. A wieniec przypadł wzorowemu rolnikowi i
ojcu, który wiedział jak najodpowiedniej
wychować swoje dzieci, z których jedne poszło w świat, dając jak najlepsze
świadectwo ludziom z naszego środowiska, domowi Matelskich i ich ojcu, drugie
pozostały. Pozostał wychowany przez ojca następca na gospodarstwie. Ojciec,
choć sterany pracą i chory, trwa wiernie na swojej ziemi i może być dumny, że
nie jest sam. Od ojca umiłowania pracy i wierności naszej ziemi nauczył się syn
– naszych młodych kolega. Zatem nasza młodzież dożynkowym wieńcem pragnie oddać
cześć wzorowemu rolnikowi, człowiekowi i ojcu kolegi, prosząc, aby wieniec
przyjął - pan Adam Matelski.
Bez niego
Białobłoty nie były by Białobłotami. Bez
niego uboższa była by nasza wieś i społeczeństwo nasze byłoby niepełne.
Przywykli wszyscy do niego. Nie jesteśmy w stanie docenić i ocenić tego wszystkiego, co już zrobił i
nadal robi dla naszej wsi, ku pożytkowi nas wszystkich. To człowiek, który zdaje
się mieć znacznie za duże serce. To człowiek, który zdaje się dysponować siłami
nie do wyczerpania. Szanują go ludzie, podziwiają. Lubi go młodzież –i to z wzajemnością.
Zasługuje na to. Podziwiać go muszą wszyscy, którzy uważnie i z bliska
obserwują jego działalność, wszyscy, którzy znają. On zawsze znajduje czas i
siły, aby działać dla dobra wspólnej sprawy. Za sobą ma wojnę. Jako
żołnierz KBW w latach powojennych
dziesiątki, jeśli nie setki razy ryzykował życie w walkach z nacjonalistycznymi bandami w
Bieszczadach. Dziś kombatant dobry całym sercem i niepokonany człowiek. –
Człowiek o złotym sercu i złotych
rękach. Niestrudzony i ofiarny pracownik szkoły, inicjator i wykonawca wielu
czynów społecznych na rzecz wsi i społeczeństwa, budowniczy Domu Strażaka, ofiarny
i energiczny naczelnik Ochotniczej
Straży Pożarnej w Białobłotach. Wiemy, że jego ofiarności i pracy nikt i nic
nie może dostatecznie wynagrodzić. On nie dla nagród i poklasku pracuje.
Niechaj zatem ten dożynkowy wieniec
upleciony rękoma dziewcząt i chłopców będzie dla niego wyrazem hołdu i uznania dla społecznika i wspaniałego
człowieka – jednym słowem wieniec dla - pana Zygmunta Matelskiego.
Między porosłymi lasem wzgórzami a łąkami z daleka
biała zagroda tego gospodarza, który nie od wczoraj, nie od dziś wie, jak być
dobrym rolnikiem. Nie musi wstydzić się swoich spracowanych rąk, którymi na
wysoki poziom podniósł swoje gospodarstwo i wzniósł białe gniazdo dla siebie i
swojej rodziny. Ten skromny człowiek, cichy syn tej ziemi i pan na swojej
zagrodzie -jako człowiek może być dumny z tego, co osiągnął . A to co osiągnął
musi napawać serce każdego, komu bliska jest polska wieś i jej przyszłość. Tacy
ludzie jak on czynią wieś zasobniejszą i coraz piękniejszą. Dumna jest z niego
organizacja zeteselowska. Dumna z niego może i musi być cała wieś. Zazdrościć
mogą mu sąsiedzi. Nie mogła nie zauważyć go nasza młodzież, czego dowodem
wieniec dożynkowy dla - pana Józefa
Matuszewskiego.
Ale oto w dożynkowym korowodzie znowu kobieta, znowu
żona, matka i przykładna gospodyni wiejska, której nie wystarcza do szczęścia
życie na modłę babek i matek. Wyszła z uświęconego tradycją, zamkniętego kręgu życia kobiety: Dzieci- kuchnia –pole.
Buduje z powodzeniem lepsze, ciekawsze i piękniejsze życie dla siebie i swoich
dzieci. Nie lęka się stawić czoła trudom
życia nowoczesnej gospodyni, kobiety wiejskiej. Nie boi się odważnie spojrzeć w
twarz nowoczesności. Wyszedłszy z uświęconego tradycją zamkniętego kręgu życia
wiejskiej kobiety , w swoje ręce ujęła przyszłość swoich najbliższych oraz
stała się rzecznikiem innych kobiet . A młodzież kłania się pięknie, niosąc
wieniec dożynkowy przewodniczącej Koła Gospodyń Wiejskich w Białobłotach - pani Marii Nowickiej.
Wzorowy
rolnik-hodowca. Gospodarz z rozmachem i całą duszą. Dla ludzi zawsze
uśmiechnięty, z sercem otwartym na oścież, gościnny i ujmujący pan domu. Syn
przedwojennego jeszcze działacza ludowego, wzorem ojca i zgodnie z rodzinnymi
tradycjami jest członkiem Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego. Młody mąż, ojciec
i brat, życzliwy zawsze sąsiad i wszystkim ludziom. Pozostał wierny
odziedziczonej ojcowiźnie, godząc tradycje rodzinne z nowoczesnością
gospodarowania oraz spojrzenia na świat
i ludzi. Szczęśliwy mąż swojej żony- współautorki jego gospodarskich
sukcesów i jego osobistego szczęścia- nie ma zwyczaju zamykać się w kręgu
swoich prywatnych spraw. Ma wyczucie społecznika i postawę wzorowego obywatela.
Nic wtedy dziwnego, że na Trzydziestolecie Polski Ludowej został odznaczony
złotą odznaką „Zasłużony dla województwa poznańskiego’’. Jako młody rolnik i młody
człowiek jest wzorem dla naszej młodzieży , która swoją sympatię i swoje
uznanie pragnie wyrazić mu dożynkowym wieńcem. – Wieniec dla - pana Czesława Nowickiego .
Cichy, ujmujący człowiek. Kobieta i matka .
Gospodarująca samodzielnie wiejska gospodyni. Od lat ceniona i lubiana
pracownica naszej szkoły . Szanują ją w szkole i lubią tak nauczyciele jak i
dzieci . Dobra i skromna jak chleb powszedni idzie przez życie , obdarzając
ludzi macierzyńską dobrocią i krzepiącą życzliwością dobrego człowieka . Zawsze
chętna tam , gdzie istnieje potrzeba społecznego działania . Na czynnych i
wartościowych społeczników wychowała swych synów , którzy swą przyszłość
osobistą widzą tutaj , a nie na przykład w dalekim mieście . Kochając tę ziemię
, miłość do tych stron wpoiła także swoim dzieciom , z których może być dumna
tak , jak jej synowie dumni są z niej. Oddając hołd kobiecie i człowiekowi ,
młodzież prosi , aby zechciała wieniec przyjąć -pani Helena
Ogórkiewicz .
Mógłby przecież , jak tylu jego rówieśników , gdzieś
w mieście kupić sobie szczęście na raty i udawać tam szczęśliwego , któremu
udało się porzucić ojcowską ziemię i wieś . A on nie poszedł śladem innych .
Pozostał na ojcowiźnie . Nie uląkł się trudu zmagania się z nieurodzajną ziemią
. Wziął się z nią za bary . I zwyciężył . Ziemia daje mu coraz lepsze i
obfitsze plony . Wzorowy młody rolnik pozostał solą tej ziemi i jej bogactwem
największym . Do niedawna był czynnym działaczem młodzieżowym . Obecnie zmagając
się z ziemią nie potrafi być obojętny na nic , co dotyczy działalności
społecznej . Oby jak najwięcej młodych rolników o takiej kulturze osobistej i
poziomie osiadało na naszej wsi , której młodzież dziś wraz z najlepszymi
życzeniami pragnie przekazać dożynkowy wieniec - panu Kazimierzowi Owczarkowi.
Dumni
jesteśmy z naszych matek , żon i sióstr . Dumni jesteśmy z kobiety ,
która jest samą serdecznością , ciepłem , uśmiechem , pogodą i wdziękiem naszej
wsi . Dziewczęcego wdzięku zazdroszczą
jej córki i w ogóle dziewczęta
. Jest wciąż młoda i pełna życia . Ona nie ma czasu na to
, aby zestatecznieć , pogodzić się z siwym włosem na skroni . Jest wszędzie tam
gdzie śmiech , gdzie pieśń , gdzie radość i młodość . Jest wszędzie tam , gdzie
potrzeba jej mądrości , rady, jej sprawnych rąk . Jest zawsze na czas wszędzie
tam , gdzie komuś potrzeba serca , uśmiechu . Jest wszędzie tam , gdzie
potrzeba coś zrobić dla dobra innych , dla dobra ogółu . I przedziwnie potrafi
godzić obowiązki mamy, babci , żony , uroczej pani domu , wiejskiej gospodyni ,
działaczki społecznej . Można ją tylko podziwiać . Naśladować byłoby o wiele trudniej
. Dlatego z podziwem, sympatią i najgłębszym
szacunkiem pochylamy się przed nią prosząc , aby od młodzieży przyjąć
zechciała dożynkowy wieniec – wieniec dla - pani Zofii Perczyńskiej.
Są tacy, którzy zastanawiają się kogo jest w naszej
okolicy więcej – Matelskich czy Perczyńskich . Co przezorniejsi wolą się w tej
kwestii nie wypowiadać . Wolą zaczekać na wyniki gruntownych badan naukowych .
Ale są też tacy , którzy twierdzą , że Matelscy nie wiedzą dokładnie , ilu jest
Matelskich … i Perczyńskich . I tak samo Perczyńscy nie wiedzą , ilu jest
Matelskich … i Perczyńskich . Bo żeby dla nich upleść dożynkowy wieniec ,
trzeba by na wieńce przeznaczyć dużą stodołę zboża . Ale tego Perczyńskiego nie
sposób pomylić ani z Matelskimi , ani z
innymi Perczyńskimi – krewnymi po kądzieli i mieczu . Znają go wszyscy jako
zręcznego rolnika , jako gościnnego i czarującego pana domu, jako świetnego gawędziarza , jako człowieka ,
który sobą łączy to , co było wczoraj z tym co jest dzisiaj. Pozostał wierny
ziemi i wsi . Z pomocą żony i córki stworzył wzorzec nowoczesnego wiejskiego
domu , który pozostał wiejskim domem , ale poziomem , ciepłem , atmosferą w nim
panującą, nie jest w stanie mu dorównać żaden miejski dom. A zatem nasza
młodzież nie mogła nie przygotować wieńca dla - pana Walentego Perczyńskiego .
Ten
człowiek nie nosi
nazwiska ,,Matelski” czy ,,Perczyński”. Posiada nazwisko
rzadziej spotykane. Ale on jest doskonale
w tych stronach znany, nie ze względu
na swoje nazwisko, lecz ze
względu na swoje zalety
obywatelskie i czysto ludzkie, jakie sobą reprezentuje. Znany jest
społeczeństwu jako znakomity rolnik i sympatyczny człowiek, jako społecznik działający w wielu organizacjach wieniec
pracujących dla wsi, jako radny gminny, aktywista ZSL , jako sołtys. To już
chyba wystarczy, by
dożynkowy wieniec wręczyć – panu Czesławowi
Pietrzakowi.
Ten człowiek z wielu względów zasługuje na szacunek
, uznanie , sympatię i uwagę – naszego społeczeństwa i naszej młodzieży . Jego
postawa jako człowieka , jego mądrość , kultura osobista , oczytanie mogą być
wzorem do naśladowania dla dorosłych , a zwłaszcza dla młodych. Jest działaczem
społecznym , aktywnym człowiekiem Partii , przyjacielem ludzi . Ten
utalentowany rolnik- hodowca , były żołnierz i ciekawy człowiek znany jest u
nas każdemu . Bardzo często zachodzi do naszych domów . Zawdzięczamy mu w dobrą
czy złą pogodę prasę oraz listy dobre i złe , choć on chciałby ludziom tylko
dobre wiadomości przynosić . A więc rolnikowi , działaczowi i długoletniemu,
nadzwyczaj sumiennemu pracownikowi naszej poczty, nasza młodzież przygotowała
dożynkowy wieniec i podpisuje się pod
tym wieńcem dla - pana Jana
Radoszewskiego .
Człowiek zrośnięty wszystkimi władzami swej duszy i
serca z ziemią i wsią . Żadna sprawa wsi nie jest mu obojętna . Z powodzenia
godzi obowiązki męża, ojca, dobrego rolnika, robotnika dojeżdżającego do pracy
w przedsiębiorstwie budującym dla rolnictwa. Godzi z tym wszystkim obowiązki
społeczne , obowiązki społecznika , prezesa jednego z najliczniejszych w
powiecie kół ZSL . Rozważny, budzący zaufanie człowiek ma być z czego dumny.
Swoim staraniem , pracą swych rąk dźwignął ojcowiznę, uratował ją dla swoich
dzieci i dla wsi . I nie spoczął na przysłowiowych laurach . A zatem zasłużony
wieniec dożynkowy dla - pana Jana
Ratajczaka .
W dożynkowym korowodzie rolników i nierolników – oto
znowu rolnik . Rolnik z krwi i kości . skromny człowiek z gatunku tych , którzy
nie szukając poklasku , w rzeczywistości są solą naszej ziemi i największym jej
bogactwem . Mówiąc o nim ,,człowiek” mimo woli myśli się ,,rolnik’’ . Mówiąc o
nim ,,rolnik” , myśli się ,,człowiek’’. Dobry rolnik , dobry człowiek . Dla
sąsiadów i mieszkańców jego wsi jest dodatkowo sołtysem . Nietrudno już chyba
odgadnąć , że teraz będzie wieniec dla - pana Józefa Sawickiego.
Rolnicy na chwilę ustępują miejsca przedstawicielom
innych zawodów. Mamy nadzieję , że nawet najstateczniejsi rolnicy rozstąpią się
przed nim z szacunkiem. Rozstępują się z należnym mu szacunkiem , z należną mu
sympatią naszego społeczeństwa . Bo przyszedł do nas i pozostał z nami , by
oficjalnie leczyć ciała . Tymczasem wszyscy ci , którzy u niego leczyli
dolegliwości ciała, wiedzą dobrze , że jako urodzony psycholog i dobry człowiek
potrafi nadprogramowo leczyć i ludzkie dusze. Bo po ludzku , zwyczajnie potrafi
wczuć się w sytuację drugiego człowieka , potrafi wysłuchać trosk , zrozumieć ,
pokrzepić , swoją pogodą i swoim optymizmem potrafi zarazić swoich pacjentów .
A jako lekarz na wsi musi być lekarzem wielu specjalności . I jako lekarz na
wsi, nie może sobie pozwolić na słabość , na kapitulację wobec czyjegoś
cierpienia i śmierci . I nie pozwala sobie na to nigdy, bo wie, że jest tutaj
niezbędny i bardzo potrzebny ludziom. Niechaj zatem wraz z naszym szacunkiem ,
wdzięcznością i uznaniem dożynkowy wieniec przyjmie - pan Feliks Sobański .
On przybył do nas przed laty i pozostał z nami na
dobre i na złe. Bogatszy dziś w doświadczenia, w wiedzę ogólną i wiedzę o
człowieku. Ale pozostaje dla nas wciąż taki sam. Jest ciągle człowiekiem, który
dla każdego ma dobre słowo, życzliwy uśmiech. Nie zna granic swej ofiarności.
Nie ma czasu na wiele spraw osobistych. Jednakże zawsze znajduje czas dla ludzi.
Przyszedł do nas z sercem. I taki wśród nas pozostał. W naszym społeczeństwie
stał się niemal, że instytucją. Znamy wszyscy jego zasługi i znamy go jako skromnego człowieka- skromnego pomimo jego
zasług, osiągnięć i stanowiska. Nie uprawia pola. Orze jednak ciężej od
najpracowitszego rolnika, aby w dusze dzieci wciąż
od nowa zasiewać mądrość, wiedzę, ideały, dobro. Kształtując umysł i
serce naszej młodzieży, jest cichym budowniczym jutra naszego kraju i naszego
społeczeństwa. Niechaj dziś wolno nam będzie powiedzieć mu, że jest tu ceniony
i kochany, oraz niechaj ten wieniec upleciony rękoma jego byłych uczennic i
uczniów wyrazi to, czego słowem wyrazić nie sposób. Czy jeszcze trzeba dodawać,
że będzie to wieniec dla dyrektora naszej szkoły – pana Stanisława Stawickiego.
Dożynkowy korowód ma się ku końcowi. Oto właśnie
ona- kobieta, żona, matka, wiejska gospodyni, która biorąc żywy udział w amatorskim ruchu teatralnym, zapisała się w
pamięci wielu z nas, pamiętamy ją ze sceny. Ale wiemy, że ona- człowiek naszej
wsi – jest członkiem ZBoWiD-u. Należy bowiem do tych, którzy podczas ostatniej
wojny byli cichymi bojownikami Wielkiej Sprawy. Bojownikami niezależnie od
wieku, płci. Narażając swe bezpieczeństwo i życie, torowali drogę do wyzwolenia
kraju i lepszego życia, a po wyzwoleniu to życie jako pierwsi zaczęli budować.
I ona wyrosła i wychowała się na naszej piaszczystej ziemi. I ona- kiedyś młodociany żołnierz ruchu
oporu, nie szczędziła zachodu i sił, aby życie jej bliskich i nasze było
piękniejsze i lepsze. Kobieta w szarym, codziennym trudzie zwyczajnego,
wiejskiego życia nie zamyka się. Nie odgradza się od spraw społecznych, wspólnych, osobistymi
troskami. Za to wszystko młode pokolenie naszej wsi dożynkowym wieńcem pragnie
uczcić - panią Józefę Śliwowską.
Krocząc tuż za panią Józefą Śliwowską,
dożynkowy korowód zamyka – jak na dożynki przystało- wielce stateczny rolnik i społecznik w jednej osobie. Dla niego siwy
włos nie znaczy , że czas
pomyśleć o odpoczynku po pracowitym życiu. On – z zamiłowania i pasji społecznik i
rolnik – rezygnuje z prawa do
wypoczywania. Praca i działanie są jego
żywiołem. Znamy go jako wieloletniego działacza
rad narodowych, jako radnego gminnego, jako aktywistę ZSL, wreszcie jako
życzliwego ludziom, dobrego człowieka, przynoszącego społeczeństwu naszej wsi i rolnictwu chlubę. Stając przed nim z dożynkowym wieńcem, nasza młodzież życzy mu jak
najlepszego zdrowia, dalszych sukcesów w gospodarowaniu i pracy społecznej oraz
z należytym szacunkiem kłania
się przed zamykającym nasz dożynkowy korowód – panem Stefanem Wiśniewskim.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz