19.08.2026

DOŻYNKI 1974 W GROMADZIE BIAŁOBŁOTY

Dożynki 1974 - czyli

Marian Cezary Abramowicz o mieszkańcach Gromady Białobłoty

 

[  W 1974 roku na placu  gromadzkim  w  Orlinie  Małej  odbyły  się  dożynki miejscowości  należących  do  zlikwidowanej  wcześniej Gromady  Białobłoty. Autorem scenariusza do tej  imprezy był M. C. Abramowicz, który  zawarł  w nim krótkie charakterystyki starostów i wicestarostów / w symbolicznej liczbie  33/, mieszkańców Białobłot, Orliny Małej, Orliny Dużej i Dziewinia Dużego. Opisy M. C. Abramowicza  zawierają  też  sporo informacji  lokalnych – historycznych, które po  latach  warto  przybliżyć. ]

 

                           / -fragment scenariusza dożynek z 1974r./

                  / kolejność prezentowanych osób zgodna ze scenariuszem /

 

… Znamy ją wszyscy- młodzi i starsi, i starzy. Każdy chciałby mieć taką matkę, żonę, synową, siostrę. Każdy chciałby mieć taką sąsiadkę. Ujmująca pani domu. Gospodarna, pracowita i zawsze zadbana gospodyni wiejska. Życzliwa ludziom, zawsze taktowny, serdeczny człowiek. Nie zamyka się w domu, we własnej zagrodzie, kręgu spraw swojej rodziny. Czuła matka dzieci i żona garncarza-artysty, którego dzieła znane są w całym kraju, przynosząc zaszczyt naszej wsi i okolicy. Działaczka społeczna na kilka frontów. Położyła podwaliny pod działalność Koła Gospodyń Wiejskich. Reprezentowała nas w powiatowej radzie narodowej. Ofiarna mama i niezawodna działaczka komitetu rodzicielskiego w szkole. Z jej udziałem każda impreza w szkole i poza szkołą musi być udana. Ceniona i lubiana przez wszystkich, została przez młodzież zaproszona na starościnę dożynek. Witamy i kłaniamy sie nisko starościnie naszych dożynek – pani Sabinie Czajczyńskiej.

A starosta?  Nie wszyscy potrafiliby od razu i bez możliwości pobłądzenia trafić do jego zagubionej wśród lasów zagrody. Jest on panem na tej zagrodzie nowoczesnej i nowej, jak na tych ziemiach życie po wojnie. Nowa zagroda zastąpiła tamtą starą, która obrosła legendą partyzancką, jako schronienie i przystań działającej w tych stronach partyzantki. Wojna przewaliła się przez nasze ziemie i lasy. On zaś pozostał wierny tamtemu miejscu, na którym wybudował nowy dom zorganizował lepsze życie. Pozostał wierny kawałkowi piaszczystej ziemi odziedziczonej po ojcach. Ta ziemia rodzi mu plony. Bo jest gospodarzem znakomitym, nowoczesnym rolnikiem i najprawdziwszym człowiekiem, któremu nie jest obce nic co ludzkie, co nasze. Nogami i sercem wrósł w piaszczystą ojcowiznę i lasy. Nie wstydzi się swego serca dla ludzi, dla społeczności naszej wsi i okolicy. Nie wstydzi się swego przyjaznego uśmiechu -uśmiechu życzliwego ludziom, dobrego człowieka. Jest solą i chlubą tej ziemi, na której praca przynosi  mu satysfakcję, pożytek oraz szacunek i uznanie ludzi. Wyrazem uznania młodych -oznaka starosty dożynek. A zatem kłaniamy się staroście dożynek - panu Józefowi Osmanowi.

 

Dożynkowy korowód otwiera młody człowiek, który zdobywszy '' miejski'' zawód, swoje losy związał na stałe z naszą wsią. Działacz partyjny i do niedawna młodzieżowy. Znamy go wszyscy. Służy naszemu społeczeństwu swoimi talentami zdolnego, uprzejmego handlowca, który potrafił tak długo pechowy sklep zamienić w placówkę, gdzie jest co kupować i kupuje się z przyjemnością. Pierwszy w dożynkowym korowodzie wieniec dla – pana Tadeusza Andrzejewskiego.

A oto już wzorowy rolnik. Potrafi pogodzić przykładnie spełniane obowiązki rolnika i gospodarza z obowiązkami dojeżdżającego do pracy w przemyśle robotnika. Jako dobrze gospodarujący rolnik i jako dojeżdżający do pracy robotnik, potrafił jeszcze znaleźć siły i czas na pracę społeczną, na działanie na rzecz społeczeństwa. A młodzież dożynkowym wieńcem pragnie uhonorować - pana Jana Cierzniaka.

Po młodym rolniku młody rolnik gospodarujący z zapałem i jak najlepszym skutkiem na piaszczystej ziemi. Działacz społeczny, były radny powiatowy i aktualnie radny gminny, aktywista ZSL, ujmujący człowiek o jasnym uśmiechu i sercu. Nie ma nikogo, kto spotkawszy go gdziekolwiek, nie polubiły go. Jest wartościowym i na wskroś dobrym człowiekiem uwrażliwionym na wszystko, co dotyczy naszej wsi i naszej okolicy. Życzyć by należało, aby było u nas jak najwięcej takich ludzi i takich gospodarzy jak on. A zatem dożynkowym wieńcem czcimy cenionego i lubianego przez wszystkich sołtysa wsi Orlina Duża - pana Tadeusza Derezińskiego.

Jemu dożynkowy wieniec trzeba by spleść nie tylko z kłosów zboża. Do wieńca trzeba by wpleść słońce i tyle przynajmniej uśmiechów, co kłosów zboża, a to wszystko misternie związać złotą wstążką uznania, podziwu i sympatii. Niezmiennie młody duchem jest przyjacielem młodych i starszych, każdego. Wielu z nas pamięta go ze sceny jako inicjatora i siłę napędową amatorskiej działalności teatralnej, jako aktora i twórcę wielu widowisk scenicznych. Niezmiennie młody duchem, młodszy duchem od wielu młodszych od niego latami, ostatnio dołączył do młodzieży, wraz z nią organizując od podstaw Regionalny Zespół  Artystyczny ''Białobłoty''. Jest wszędzie tam, gdzie coś dobrego i społecznie pożytecznego się dzieje . Jego zacięcie społecznikowskie jest powszechnie znane i znany jest on jako naczelnik poczty od wielu lat, wykonując na tym stanowisku dla ludzi nieraz dwa, trzy razy tyle, ile wykonać miałby obowiązek. Za jego młodzieńczość, dobroć, uśmiech, za to, że jest tak wspaniałym człowiekiem, nasza młodzież dziękuje mu i czci dziś dożynkowym wieńcem - pana Stanisława Hyżaka.

I znów człowiek w pełni zasługujący na uznanie, na sympatię, na dożynkowy wieniec. Rozmiłowany w ziemi doskonały rolnik i dobry człowiek o ujmującym uroku osobistym. Znamy go wszyscy i dobrze pamiętamy. Zawsze pogodny, uśmiechnięty, uprzejmy-całymi latami-zimą i latem, podczas jesiennych słot i zimowych śnieżyc-przemierzał nasze dobre, gorsze i fatalne drogi i ścieżki, nie bacząc na upał, na trzaskający mróz, na śnieg czy pluchę. Pamiętajmy go jako sumiennego i wzorowego rolnika. A zatem dożynkowy wieniec dla - pana Jana Hyżego.

Jeżeli ktoś nie zna jego, to musi przynajmniej znać jego synów, którzy jako ojcu wydają mu chlubne świadectwo. Tu urodzony i wychowany nie musiał z tymi stronami wiązać swego losu i losu swoich dzieci. Ale pozostał wierny rodzinnym stronom i tej ziemi. Uwrażliwiony na sprawy wsi człowiek i działacz społeczny nie żałuje czasu i sił dla dobra społecznego. Działa w wielu organizacjach działających na wsi. Znany i lubiany także przez młodzież, lubiany jako działacz społeczny i przyjazny ojciec kolegów i działaczy ruchu młodzieżowego i artystycznego. Dożynkowy wieniec dla prezesa Koła ZSL w Białobłotach, podsołtysa i gospodarza dzisiejszej zabawy dożynkowej - wieniec dla - pana Mariana Jaszczaka.

Po rolniku znów rolnik gospodarujący na swej ziemi i dojeżdżający do pracy w przedsiębiorstwie budowlanym pracującym dla rolnictwa. Jest dobrym rolnikiem i dobrym robotnikiem. Dla młodych – życzliwy człowiek i ojciec ich koleżanki – ofiarnej działeczki młodzieżowej  i przewodniczącej coraz energiczniej rozkręcającego się koła ZSMW. Z satysfakcją i przyjemnością wręczamy dożynkowy wieniec - panu Władysławowi Kaczkowskiemu.

Do niedawna jeszcze rumieniąca się dziewczyna za sklepową ladą. Dziewczyna, dzięki której prowadzony przez nią sklep stał się wizytówką naszej wsi, przyjezdnych zadziwiał estetyką wnętrza, czystością. A dziewczyna zza lady zbierała uśmiechy i uznanie klientów sklepu – stałych i przygodnych – za szybką i fachową obsługę, za  szeroki asortyment oferowanych towarów. Dziewczyna wyrosła nam na panią zza lady, ale pozostała z nami tu gdzie wyrosła, wśród tych, z którymi wyrastała. Chcemy ją uczcić dożynkowym wieńcem i uśmiechem od tych z drugiej strony lady. A więc słowa uznania, uśmiech i dożynkowy wieniec dla - pani Janiny Kołeckiej.

 

Młodość była zawsze i jest jednakowa: niespokojna, niecierpliwa, bardziej lub mniej zadziorna i lekkomyślna. Bywa też posądzona o brak należytego szacunku dla zasług ludzi dorosłych. Nasza młodzież nie jest ani lepsza , ani gorsza od innych. Wie o tym ten, który miał wyjątkowo bogatą, czynną i bojową młodość w czasach przed- i powojennych. I pozostał młodym duchem pomimo siwych włosów na głowie. Był młody i walczył o lepsze jutro organizatorów dzisiejszej uroczystości, których jeszcze nie było na świecie. Przedwczoraj i wczoraj walczył z oddaniem o równość społeczną oraz o prawo do lepszego i piękniejszego życia dla wsi polskiej. Walczył o to w szeregach  ,,Wici” i radykalnego ruchu ludowego. Walczył w czasie wojny jako żołnierz batalionów chłopskich. Dziś jest statecznym gospodarzem, szanowanym działaczem ZSL zasiadających w jego władzach różnego szczebla. Pozostał młody duchem, wciąż jeszcze ożywiony entuzjazmem o dobre i o lepsze. Pozostał żywą historią ruchu ludowego w tych stronach. O przyjęcie dożynkowego wieńca. A młodzież nasza pragnie dziś oddać mu szacunek i prosi o przyjęcie dożynkowego wieńca. Wieńca uplecionego rękoma dziewcząt i chłopców, którzy są nadzieją i radością tej ziemi. Prosimy o wieniec dla- pana Zygmunta Kowalskiego.

W dożynkowym korowodzie gospodarzy nie może zabraknąć kobiet. Oto jedna z nich. Niedawno niemal, że dziewczynka, dziecko. Dziś już kobieta oraz wzorowa pracownica wiejskiego handlu, wymieniana jako najlepsza sprzedawczyni wiejska w naszym powiecie. Klienci jej sklepu wszyscy są zgodni co do tego, że nie mieli nigdy dotąd tak sprawnego, uprzejmego i miłego sprzedawcy jak ona. Oczarowani są nią ludzie, zwłaszcza przypadkowi klienci, którzy zaskoczeni kulturą i sposobem bycia tej sprzedawczyni, która dla każdego ma miłe słowo, ciepły uśmiech, uprzejmość i życzliwość. Młodzież do, której i ona przecież przynależy, chociaż ona nie panna a pani, otóż młodzież dożynkowym wieńcem pragnie ją uczcić wyrażając życzenie: aby się nam na kamieniu rodziły takie sprzedawczynie jak - pani Halina Łukasiewicz.

Dla kontrastu znów doskonały, a przy tym – rzec by się chciało stylowy rolnik. Skromny człowiek Polskiej wsi, o pracowitych rękach oraz sercu nie mniej szerokim niż jego uśmiech. Rolnictwo w jego wydaniu to zawód nie tylko przynoszący jemu i społeczeństwu pożytek. W jego wydaniu rolnictwo jest po prostu zawodem pięknym i atrakcyjnym, także dla młodych. A on jest dla młodzieży, która chciała by swe losy na stałe związać  z ziemią i wsią, jest on przyjemnym i pouczającym wzorem do naśladowania. Ten wieniec z pewnością zostanie przekazany w godne ręce, bo w ręce - pana Stanisława Maciejewskiego.

Z chodzących na jagody i grzyby dzieci wyrastają dorodne panny i chłopcy do żeniaczki. Dorastają i pobierają się. I znowu ich dzieci zaczynają chodzić na jagody i grzyby, bardzo często po drodze mając ,, leśniczówkę jagodną, skumaną z sosnami, brzozami i baśnią’’. Czasami też spotykają pana na białej leśniczówce, najbardziej eleganckiego i stylowego wśród leśników leśnika, który jak mocny dąb, całą duszą wrósł w nasze lasy i ziemię, którą – jak każdy dobry rolnik – troskliwie, po gospodarsku uprawia. Zmieniają się ludzie, mijają lata. A on opierający się wichrom i burzom trwa wiernie na straży lasów, którym zawierzywszy jak dąb, siłę i młodość zdaje się czerpać z tej ziemi, której jako rolnik jest tak wierny. Pozdrawia go młodzież i wieniec dla niego  przygotowała.  Dożynkowy wieniec dla - pana leśniczego Kazimierza Mańki.

Przybył z daleka. Osiadł na naszej ziemi. Naszą ziemię i żyjących na niej ludzi pokochał tak, że stał się  jednym z najwierniejszych synów tej ziemi. Od lat jest kimś bardzo potrzebnym tej ziemi i żyjących na niej ludziom. Dziś zrósł się ze środowiskiem tak, że nie sposób wyobrazić sobie naszej wsi bez niego. Lubimy go. Uśmiechamy się zawsze do niego z sympatią. Bo jakże by było się można nie uśmiechać do tak dobrego i serdecznego człowieka?  Poważamy go. Jest za co poważać. Odznaczony złotą odznaką ,,Zasłużony dla województwa poznańskiego’’ sterał wiele sił i swoje najlepsze lata dla naszej wsi i jej mieszkańców. Jest rzutkim społecznikiem i działaczem terenowym. Pełnił mnóstwo obowiązków społecznych. Aktywny członek ZSL. Człowiek ceniony przez społeczeństwo i władze administracyjne gminy i powiatu. Cieszy się sympatią naszej młodzieży, która uplotła wieniec i chciała by nim uhonorować długoletniego sołtysa wsi Białobłoty i rolnika - pana Mieczysława Markowskiego.

Gdyby ktoś chciał wskazać kobietę, która skupiała by w sobie cały urok, ciepły i wszystkie cechy, wszystkie zalety wiejskie gospodyni z Białobłot, ją niechybnie by wskazał i wcale by się nie pomylił. To kobieta i człowiek, który dla ludzi ma tylko wyrozumiałość i dobroć. Zdaje się podawać ludziom swoje serce na dłoni. Swoim przykładem, słowem, uśmiechem potrafi budzić wiarę drugiego człowieka oraz w to wszystko, co w człowieku najlepsze i najpiękniejsze. Dziś, w dniu święta plonów, wyrażamy jej w imieniu naszej młodzieży i dożynkowych gości nasze uznanie i nasze sympatie jako gospodyni, społecznie pracującej kobiecie, uczulonej na wszystko, co dotyczy naszej wsi i okolicy, co dotyczy naszego społeczeństwa. Tak zatem dożynkowy wieniec z uznaniem i szacunkiem kłaniając się nisko, z pewnym onieśmieleniem przekazujemy radnej powiatowej – pani Marii Matelskiej.

W Białobłotach urodzaj na Matelskich. I dobrze, że mamy tylu różnych Matelskich. – Różnych wyglądem, imieniem, ale wszyscy jedno mają wspólne: to dobrzy, prawi i serdeczni ludzie. Możemy być dumni ze wszystkich Matelskich w Białobłotach. A wieniec przypadł wzorowemu rolnikowi i ojcu, który wiedział  jak najodpowiedniej wychować swoje dzieci, z których jedne poszło w świat, dając jak najlepsze świadectwo ludziom z naszego środowiska, domowi Matelskich i ich ojcu, drugie pozostały. Pozostał wychowany przez ojca następca na gospodarstwie. Ojciec, choć sterany pracą i chory, trwa wiernie na swojej ziemi i może być dumny, że nie jest sam. Od ojca umiłowania pracy i wierności naszej ziemi nauczył się syn – naszych młodych kolega. Zatem nasza młodzież dożynkowym wieńcem pragnie oddać cześć wzorowemu rolnikowi, człowiekowi i ojcu kolegi, prosząc, aby wieniec przyjął - pan Adam Matelski.

Bez  niego Białobłoty  nie były by Białobłotami. Bez niego uboższa była by nasza wieś i społeczeństwo nasze byłoby niepełne. Przywykli wszyscy do niego. Nie jesteśmy w stanie docenić  i ocenić tego wszystkiego, co już zrobił i nadal robi dla naszej wsi, ku pożytkowi nas wszystkich. To człowiek, który zdaje się mieć znacznie za duże serce. To człowiek, który zdaje się dysponować siłami nie do wyczerpania. Szanują go ludzie, podziwiają. Lubi go młodzież –i to z wzajemnością. Zasługuje na to. Podziwiać go muszą wszyscy, którzy uważnie i z bliska obserwują jego działalność, wszyscy, którzy znają. On zawsze znajduje czas i siły, aby działać dla dobra wspólnej sprawy. Za sobą ma wojnę. Jako żołnierz  KBW w latach powojennych dziesiątki, jeśli nie setki razy ryzykował życie  w walkach z nacjonalistycznymi bandami w Bieszczadach. Dziś kombatant dobry całym sercem i niepokonany człowiek. – Człowiek  o złotym sercu i złotych rękach. Niestrudzony i ofiarny pracownik szkoły, inicjator i wykonawca wielu czynów społecznych na rzecz wsi i społeczeństwa, budowniczy Domu Strażaka, ofiarny i energiczny  naczelnik Ochotniczej Straży Pożarnej w Białobłotach. Wiemy, że jego ofiarności i pracy nikt i nic nie może dostatecznie wynagrodzić. On nie dla nagród i poklasku pracuje. Niechaj zatem  ten dożynkowy wieniec upleciony rękoma dziewcząt i chłopców będzie dla niego  wyrazem hołdu i uznania dla społecznika i wspaniałego człowieka – jednym słowem wieniec dla - pana Zygmunta  Matelskiego.

Między porosłymi lasem wzgórzami a łąkami z daleka biała zagroda tego gospodarza, który nie od wczoraj, nie od dziś wie, jak być dobrym rolnikiem. Nie musi wstydzić się swoich spracowanych rąk, którymi na wysoki poziom podniósł swoje gospodarstwo i wzniósł białe gniazdo dla siebie i swojej rodziny. Ten skromny człowiek, cichy syn tej ziemi i pan na swojej zagrodzie -jako człowiek może być dumny z tego, co osiągnął . A to co osiągnął musi napawać serce każdego, komu bliska jest polska wieś i jej przyszłość. Tacy ludzie jak on czynią wieś zasobniejszą i coraz piękniejszą. Dumna jest z niego organizacja zeteselowska. Dumna z niego może i musi być cała wieś. Zazdrościć mogą mu sąsiedzi. Nie mogła nie zauważyć go nasza młodzież, czego dowodem wieniec dożynkowy dla - pana Józefa Matuszewskiego.

Ale oto w dożynkowym korowodzie znowu kobieta, znowu żona, matka i przykładna gospodyni wiejska, której nie wystarcza do szczęścia życie na modłę babek i matek. Wyszła z uświęconego tradycją, zamkniętego  kręgu życia kobiety: Dzieci- kuchnia –pole. Buduje z powodzeniem lepsze, ciekawsze i piękniejsze życie dla siebie i swoich dzieci.  Nie lęka się stawić czoła trudom życia nowoczesnej gospodyni, kobiety wiejskiej. Nie boi się odważnie spojrzeć w twarz nowoczesności. Wyszedłszy z uświęconego tradycją zamkniętego kręgu życia wiejskiej kobiety , w swoje ręce ujęła przyszłość swoich najbliższych oraz stała się rzecznikiem innych kobiet . A młodzież kłania się pięknie, niosąc wieniec dożynkowy przewodniczącej Koła Gospodyń Wiejskich w Białobłotach - pani Marii Nowickiej.

 Wzorowy rolnik-hodowca. Gospodarz z rozmachem i całą duszą. Dla ludzi zawsze uśmiechnięty, z sercem otwartym na oścież, gościnny i ujmujący pan domu. Syn przedwojennego jeszcze działacza ludowego, wzorem ojca i zgodnie z rodzinnymi tradycjami jest członkiem Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego. Młody mąż, ojciec i brat, życzliwy zawsze sąsiad i wszystkim ludziom. Pozostał wierny odziedziczonej ojcowiźnie, godząc tradycje rodzinne z nowoczesnością gospodarowania oraz spojrzenia na świat  i ludzi. Szczęśliwy mąż swojej żony- współautorki jego gospodarskich sukcesów i jego osobistego szczęścia- nie ma zwyczaju zamykać się w kręgu swoich prywatnych spraw. Ma wyczucie społecznika i postawę wzorowego obywatela. Nic wtedy dziwnego, że na Trzydziestolecie Polski Ludowej został odznaczony złotą odznaką „Zasłużony dla województwa poznańskiego’’. Jako młody rolnik i młody człowiek jest wzorem dla naszej młodzieży , która swoją sympatię i swoje uznanie pragnie wyrazić mu dożynkowym wieńcem. – Wieniec dla - pana Czesława Nowickiego .

Cichy, ujmujący człowiek. Kobieta i matka . Gospodarująca samodzielnie wiejska gospodyni. Od lat ceniona i lubiana pracownica naszej szkoły . Szanują ją w szkole i lubią tak nauczyciele jak i dzieci . Dobra i skromna jak chleb powszedni idzie przez życie , obdarzając ludzi macierzyńską dobrocią i krzepiącą życzliwością dobrego człowieka . Zawsze chętna tam , gdzie istnieje potrzeba społecznego działania . Na czynnych i wartościowych społeczników wychowała swych synów , którzy swą przyszłość osobistą widzą tutaj , a nie na przykład w dalekim mieście . Kochając tę ziemię , miłość do tych stron wpoiła także swoim dzieciom , z których może być dumna tak , jak jej synowie dumni są z niej. Oddając hołd kobiecie i człowiekowi , młodzież prosi , aby zechciała wieniec przyjąć  -pani  Helena  Ogórkiewicz .

Mógłby przecież , jak tylu jego rówieśników , gdzieś w mieście kupić sobie szczęście na raty i udawać tam szczęśliwego , któremu udało się porzucić ojcowską ziemię i wieś . A on nie poszedł śladem innych . Pozostał na ojcowiźnie . Nie uląkł się trudu zmagania się z nieurodzajną ziemią . Wziął się z nią za bary . I zwyciężył . Ziemia daje mu coraz lepsze i obfitsze plony . Wzorowy młody rolnik pozostał solą tej ziemi i jej bogactwem największym . Do niedawna był czynnym działaczem młodzieżowym . Obecnie zmagając się z ziemią nie potrafi być obojętny na nic , co dotyczy działalności społecznej . Oby jak najwięcej młodych rolników o takiej kulturze osobistej i poziomie osiadało na naszej wsi , której młodzież dziś wraz z najlepszymi życzeniami pragnie przekazać dożynkowy wieniec - panu Kazimierzowi Owczarkowi.

Dumni  jesteśmy z naszych matek , żon i sióstr . Dumni jesteśmy z kobiety , która jest samą serdecznością , ciepłem , uśmiechem , pogodą i wdziękiem naszej wsi . Dziewczęcego wdzięku zazdroszczą  jej córki  i w ogóle dziewczęta .  Jest wciąż  młoda i pełna życia . Ona nie ma czasu na to , aby zestatecznieć , pogodzić się z siwym włosem na skroni . Jest wszędzie tam gdzie śmiech , gdzie pieśń , gdzie radość i młodość . Jest wszędzie tam , gdzie potrzeba jej mądrości , rady, jej sprawnych rąk . Jest zawsze na czas wszędzie tam , gdzie komuś potrzeba serca , uśmiechu . Jest wszędzie tam , gdzie potrzeba coś zrobić dla dobra innych , dla dobra ogółu . I przedziwnie potrafi godzić obowiązki mamy, babci , żony , uroczej pani domu , wiejskiej gospodyni , działaczki społecznej . Można ją tylko podziwiać . Naśladować byłoby o wiele trudniej . Dlatego z podziwem, sympatią i najgłębszym  szacunkiem pochylamy się przed nią prosząc , aby od młodzieży przyjąć zechciała dożynkowy wieniec – wieniec dla - pani Zofii Perczyńskiej.

Są tacy, którzy zastanawiają się kogo jest w naszej okolicy więcej – Matelskich czy Perczyńskich . Co przezorniejsi wolą się w tej kwestii nie wypowiadać . Wolą zaczekać na wyniki gruntownych badan naukowych . Ale są też tacy , którzy twierdzą , że Matelscy nie wiedzą dokładnie , ilu jest Matelskich … i Perczyńskich . I tak samo Perczyńscy nie wiedzą , ilu jest Matelskich … i Perczyńskich . Bo żeby dla nich upleść dożynkowy wieniec , trzeba by na wieńce przeznaczyć dużą stodołę zboża . Ale tego Perczyńskiego nie sposób pomylić ani z Matelskimi ,  ani z innymi Perczyńskimi – krewnymi po kądzieli i mieczu . Znają go wszyscy jako zręcznego rolnika , jako gościnnego i czarującego pana domu,  jako świetnego gawędziarza , jako człowieka , który sobą łączy to , co było wczoraj z tym co jest dzisiaj. Pozostał wierny ziemi i wsi . Z pomocą żony i córki stworzył wzorzec nowoczesnego wiejskiego domu , który pozostał wiejskim domem , ale poziomem , ciepłem , atmosferą w nim panującą, nie jest w stanie mu dorównać żaden miejski dom. A zatem nasza młodzież nie mogła nie przygotować wieńca dla - pana Walentego Perczyńskiego .

Ten  człowiek  nie  nosi  nazwiska ,,Matelski” czy ,,Perczyński”. Posiada  nazwisko  rzadziej  spotykane. Ale on jest doskonale w tych stronach znany, nie  ze  względu  na  swoje  nazwisko, lecz  ze  względu na  swoje  zalety  obywatelskie i czysto ludzkie, jakie sobą reprezentuje. Znany jest społeczeństwu jako znakomity rolnik i sympatyczny  człowiek, jako  społecznik działający w wielu organizacjach wieniec pracujących dla wsi, jako  radny  gminny, aktywista ZSL , jako  sołtys.  To  już  chyba  wystarczy,  by  dożynkowy  wieniec  wręczyć – panu  Czesławowi Pietrzakowi.

Ten człowiek z wielu względów zasługuje na szacunek , uznanie , sympatię i uwagę – naszego społeczeństwa i naszej młodzieży . Jego postawa jako człowieka , jego mądrość , kultura osobista , oczytanie mogą być wzorem do naśladowania dla dorosłych , a zwłaszcza dla młodych. Jest działaczem społecznym , aktywnym człowiekiem Partii , przyjacielem ludzi . Ten utalentowany rolnik- hodowca , były żołnierz i ciekawy człowiek znany jest u nas każdemu . Bardzo często zachodzi do naszych domów . Zawdzięczamy mu w dobrą czy złą pogodę prasę oraz listy dobre i złe , choć on chciałby ludziom tylko dobre wiadomości przynosić . A więc rolnikowi , działaczowi i długoletniemu, nadzwyczaj sumiennemu pracownikowi naszej poczty, nasza młodzież przygotowała dożynkowy wieniec  i podpisuje się pod tym wieńcem dla - pana Jana Radoszewskiego .

Człowiek zrośnięty wszystkimi władzami swej duszy i serca z ziemią i wsią . Żadna sprawa wsi nie jest mu obojętna . Z powodzenia godzi obowiązki męża, ojca, dobrego rolnika, robotnika dojeżdżającego do pracy w przedsiębiorstwie budującym dla rolnictwa. Godzi z tym wszystkim obowiązki społeczne , obowiązki społecznika , prezesa jednego z najliczniejszych w powiecie kół ZSL . Rozważny, budzący zaufanie człowiek ma być z czego dumny. Swoim staraniem , pracą swych rąk dźwignął ojcowiznę, uratował ją dla swoich dzieci i dla wsi . I nie spoczął na przysłowiowych laurach . A zatem zasłużony wieniec dożynkowy dla - pana Jana Ratajczaka .

W dożynkowym korowodzie rolników i nierolników – oto znowu rolnik . Rolnik z krwi i kości . skromny człowiek z gatunku tych , którzy nie szukając poklasku , w rzeczywistości są solą naszej ziemi i największym jej bogactwem . Mówiąc o nim ,,człowiek” mimo woli myśli się ,,rolnik’’ . Mówiąc o nim ,,rolnik” , myśli się ,,człowiek’’. Dobry rolnik , dobry człowiek . Dla sąsiadów i mieszkańców jego wsi jest dodatkowo sołtysem . Nietrudno już chyba odgadnąć , że teraz będzie wieniec dla - pana Józefa Sawickiego.

Rolnicy na chwilę ustępują miejsca przedstawicielom innych zawodów. Mamy nadzieję , że nawet najstateczniejsi rolnicy rozstąpią się przed nim z szacunkiem. Rozstępują się z należnym mu szacunkiem , z należną mu sympatią naszego społeczeństwa . Bo przyszedł do nas i pozostał z nami , by oficjalnie leczyć ciała . Tymczasem wszyscy ci , którzy u niego leczyli dolegliwości ciała, wiedzą dobrze , że jako urodzony psycholog i dobry człowiek potrafi nadprogramowo leczyć i ludzkie dusze. Bo po ludzku , zwyczajnie potrafi wczuć się w sytuację drugiego człowieka , potrafi wysłuchać trosk , zrozumieć , pokrzepić , swoją pogodą i swoim optymizmem potrafi zarazić swoich pacjentów . A jako lekarz na wsi musi być lekarzem wielu specjalności . I jako lekarz na wsi, nie może sobie pozwolić na słabość , na kapitulację wobec czyjegoś cierpienia i śmierci . I nie pozwala sobie na to nigdy, bo wie, że jest tutaj niezbędny i bardzo potrzebny ludziom. Niechaj zatem wraz z naszym szacunkiem , wdzięcznością i uznaniem dożynkowy wieniec przyjmie - pan Feliks Sobański .

On przybył do nas przed laty i pozostał z nami na dobre i na złe. Bogatszy dziś w doświadczenia, w wiedzę ogólną i wiedzę o człowieku. Ale pozostaje dla nas wciąż taki sam. Jest ciągle człowiekiem, który dla każdego ma dobre słowo, życzliwy uśmiech. Nie zna granic swej ofiarności. Nie ma czasu na wiele spraw osobistych. Jednakże zawsze znajduje czas dla ludzi. Przyszedł do nas z sercem. I taki wśród nas pozostał. W naszym społeczeństwie stał się niemal, że instytucją. Znamy wszyscy jego zasługi i znamy go jako  skromnego człowieka- skromnego pomimo jego zasług, osiągnięć i stanowiska. Nie uprawia pola. Orze jednak ciężej od najpracowitszego rolnika, aby w dusze dzieci  wciąż  od nowa zasiewać mądrość, wiedzę, ideały, dobro. Kształtując umysł i serce naszej młodzieży, jest cichym budowniczym jutra naszego kraju i naszego społeczeństwa. Niechaj dziś wolno nam będzie powiedzieć mu, że jest tu ceniony i kochany, oraz niechaj ten wieniec upleciony rękoma jego byłych uczennic i uczniów wyrazi to, czego słowem wyrazić nie sposób. Czy jeszcze trzeba dodawać, że będzie to wieniec dla dyrektora naszej szkoły – pana Stanisława Stawickiego.

Dożynkowy korowód ma się ku końcowi. Oto właśnie ona- kobieta, żona, matka, wiejska gospodyni, która biorąc żywy udział  w amatorskim ruchu teatralnym, zapisała się w pamięci wielu z nas, pamiętamy ją ze sceny. Ale wiemy, że ona- człowiek naszej wsi – jest członkiem ZBoWiD-u. Należy bowiem do tych, którzy podczas ostatniej wojny byli cichymi bojownikami Wielkiej Sprawy. Bojownikami niezależnie od wieku, płci. Narażając swe bezpieczeństwo i życie, torowali drogę do wyzwolenia kraju i lepszego życia, a po wyzwoleniu to życie jako pierwsi zaczęli budować. I ona wyrosła i wychowała się na naszej piaszczystej ziemi.  I ona- kiedyś młodociany żołnierz ruchu oporu, nie szczędziła zachodu i sił, aby życie jej bliskich i nasze było piękniejsze i lepsze. Kobieta w szarym, codziennym trudzie zwyczajnego, wiejskiego życia nie zamyka się. Nie odgradza się  od spraw społecznych, wspólnych, osobistymi troskami. Za to wszystko młode pokolenie naszej wsi dożynkowym wieńcem pragnie uczcić - panią Józefę Śliwowską.

Krocząc tuż za panią Józefą Śliwowską, dożynkowy  korowód zamyka – jak na dożynki  przystało- wielce stateczny  rolnik i społecznik w jednej  osobie. Dla niego  siwy  włos nie  znaczy , że  czas  pomyśleć o odpoczynku  po  pracowitym życiu. On – z  zamiłowania i pasji  społecznik i  rolnik – rezygnuje z prawa  do wypoczywania. Praca i  działanie są jego żywiołem. Znamy go jako wieloletniego działacza  rad narodowych, jako radnego gminnego, jako aktywistę ZSL, wreszcie jako życzliwego ludziom, dobrego człowieka, przynoszącego społeczeństwu naszej  wsi i rolnictwu  chlubę. Stając przed nim z dożynkowym  wieńcem, nasza młodzież życzy mu jak najlepszego zdrowia, dalszych sukcesów w gospodarowaniu i pracy społecznej oraz z należytym  szacunkiem  kłania  się przed zamykającym nasz dożynkowy korowód – panem Stefanem Wiśniewskim.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz